niedziela, 14 lipca 2013

Uszyć bluzkę bez maszyny do szycia

Szycie bluzki zajęło mi 5 minut z czego 2 minuty wycinałam.
W sumie na żadnym etapie prac nie starałam się. Pomysł na bluzkę chodził już za mną od dawna... W sumie od czasu, kiedy na kiermaszu twórców w M1 zobaczyłam czapeczki szyte tylko overlockiem. Pomysł ciekawy, ale zastanawiałam się jak taka czapeczka zachowuje się po praniu, po naciągnięciu itp. itd.
Także owa bluzka, jest bluzką eksperymentalną.
A! I chyba zapomniałam dodać, że korzystałam wyłącznie z overlocka.
Uszyta z najgorszego materiału jaki miałam w domu.
Jest to też bluzka, w której fantastycznie się czuję!
Mimo że wszyła za ciasna...:) I to jej wada...

 
Bluzka ma wyglądać na niedokończoną i niedbałą.
Bardzo mi ten styl odpowiada!




(zobaczcie jaki szczyt lenistwa! Nawet się nie wysiliłam, by zrobić zaszewki na biust, czy poszerzyć materiał w TYM miejscu...)

Tył jest nieco dłuższy, ponieważ wkurza mnie ciągłe naciąganie bluzek przy każdym kucnięciu... Nie wiem, czy też tak macie...? Czy te bluzki, które kupujemy w sklepach są szyte na chiński typ człowieka czy na europejski...
No nic... ja mam ten problem z każdą bluzką.

Obok mnie na zdjęciu widać doniczki, które wykonałam metodą decoupage. Pisałam już o nich wcześniej. Po jakiś kilku dniach obserwowania jak się prezentują doniczki i co się z nimi dzieje, przymierzam się do napisania posta jak to zrobić.
To plan nr 1.
Plan nr 2, to napisać jak regulować overlock.

Poza tym, to wczoraj (i dzisiaj) w M1 w Krakowie trwa kiermasz twórców.
Byłam z mężem i dzieckiem.
Jak było tym razem?
Więcej twórców niż ostatnio, osób zainteresowanych... Wydawało mi się mniej, ale nie ma się co dziwić skoro ustawiają Sprzedawców na samym końcu sklepu...

Oto zdjęcia:


stoisko BabYetta (pozdrawiam całą rodzinkę! I zerknijcie na ich stronę, jest tam ciekawa propozycja!). Przy tym stoisku spędziliśmy jakieś pół godziny, bo Bruncio nie mógł oderwać się od balonów i... Skarbonki.




Kupiliśmy skrzyneczkę, bo skarbonek już nie było... Będzie miał chłopak na swoje duże skarby





Było sporo ubrań, torebek, zegary z butelek no i różnych pudełeczek zdobionych metodą decoupage. Były nawet kursy m.in. zdobienia przedmiotów tą techniku. 
Ja się nie załapałam...



16 komentarzy:

  1. jak się nie złapałaś to może kiedyś zrobimy na spotkaniu decoupage? grupowo, mam wszystkie potrzebne klamoty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja też chętnie, bo mnie to ciekawi ale sama to się boję :P

      Usuń
  2. :)co tam bluza (chociaz tez fajna) ty to dopiero bomba, hehe te twoje wlosy

    OdpowiedzUsuń
  3. Bluzka super..muszę pomyśleć o takiej prostej i szybkiej dla siebie....po praniu jeśli dobrze skroiłaś wzdłuż nitki prostej nic się jej nie stanie.Dzianinki mają to do siebie ,że w zasadzie powinno się je zszywać tylko i wyłącznie overlockiem z pominięciem stębnówki.Przetestowałam to właśnie na czapkach dziecięcych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że dobrze skroiłam tj. wzdłuż tej nitki prostej, ale jak już wspomniałam troszkę ciasna jest... Co zresztą widać:) i szwy się naciągają. Czyli szycie overlockiem daje rade? No to fajnie:) Będę szyła kolejną bluzkę, bo muszę przetestować materiał dresowy... Ostatnio jak kupiłam to strasznie się zmechacił.

      Usuń
  4. Świetna bluzka. I też nie cierpię jak mi bluzka podjeżdża do góry na plecach przy kucaniu :)
    Doniczki też śliczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi miło! Wpadłam w decoupage i przymierzam się do zrobienia doniczek w pokoju synka. Serwetki już mam:)

      Usuń
  5. zgadzam się z tym co mówisz odnośnie tyłu bluzek, najbardziej jest to odczuwalne gdy trzeba za maluszkiem biegać i często się schylać.
    Hmmm zgadzam się z Wiolą... Twoje włosy są obłędne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, różne rzeczy słyszałam o swoich włosach, ale o tym, że są obłędne jeszcze nie:)

      Usuń
  6. Tytuł posta mnie zmylił. Spodziewałam się cudu szycia bez szycia, a tu znów dyskryminacja biedaków pozbawionych owerloka. Chciałam sobie romantyczne pęknięcie dekoltu machnąć w ostatnio szytej sukience, ale się nie odważyłam. Z kolei taka niedokończoną miałam we wczesnej młodości i lubiłam bardzo. Ale obecnie to każda, nawet długa bluzka się zwija, bo mam biodra i ona się na tych biodrach zwija:) A w M1 jadłam kiedyś pizzę i dobrze wspominam, bo to Kraków był. Pizza nie była dobra, ale Kraków... czasy miecia wakacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najpierw miałam overlocka, a później maszynę do szycia:) Mam nadzieję, że dostaniesz overlocka na urodziny:) A do Krakowa zapraszam! Daj znać kiedy będziesz.

      Usuń
    2. My zbieramy na mieszkanie, więc owerloka się nie spodziewam:) Nasze dziecko jeszcze nie podróżowało i mieliśmy dla złamania tabu jechać z nim i z jego dziadkami na dwie noce w okolicę, ale na skutek nagłego wyjazdu teścia w rejs pewnie nie wyjedziemy nawet w okolicę. Marzyliśmy o Krakowie i Zakopcu, że uda się na dwie noce pojechać bez dziecka, ale ponieważ dziadek wyjeżdża zaraz, a babcia bez dziadka jest słaba, to pewnie się nie uda. Nasze dziecko jest trudne i bardzo do mnie przywiązane/uwiązane:) Także ja prędzej pewnie jasie poszyję niż do Krakowa zawitam, ale jak będę to dam znać na pewno:)

      Usuń
  7. Lubię leniwe bluzki :-) jestem bezowerlokowcem, ale i tak wyznaję zasadę, że jeśli nie ma takiej konieczności, to po co dokładać sobie pracy?

    Fajowa bluzka :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj przydał mi się dziś Twój wpis, bo traciłam cierpliwość przy gmeraniu w ustawieniach naciągu nici. To ustawianie od pierwszej nici po kolejne to dobry patent, choc nigdy nie miałam takiego kłopotu jak dziś. szyło dobrze pare lat a dzic zonk. Dzięki serdeczne :) Szyje dalej, choć najpierw spruć muszę to co mi sknociłn over.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za komentarz:)

Zapraszam po więcej...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...