wtorek, 23 czerwca 2015

Slow Piknik - relacja i chusteczki na głowę/ pod szyję

Dzisiaj będzie relacja z Slow Pikniku, targów, które odbyły się parę dni temu. Byłam jako wystawca, ale miałam troszkę czasu, by pochodzić i zobaczyć co nowego w modzie piszczy;)

Moje podejście do mody jest takie, że nie kupuję i nie przeglądam czasopism modowych, nie śledzę trendów. Ubrania kupuję na targach, albo w sh. A ostatnio w sh, które się wystawiają na targach:) Nie mam ani pieniędzy, ani czasu, ani chęci, by biegać po sieciówkach. Poza tym, przez to, że "siedzę" w materiałach nauczyłam się poznawać jakość tkanin. Jeśli są takie śliskie w dotyku to zapewne jest tam poliester, albo jeśli widać takie jakby świecące niteczki to też poliester. Czasami pocieram materiał o siebie, by sprawdzić czy będzie się mechacił. Mechacenie się to coś czego nie znoszę! Dlatego popieram ideę kupowania w sh, bo przynajmniej widzimy jak tkanina zachowuje się po wielokrotnym praniu.
Niestety, nie umiem jeszcze rozpoznać innych domieszek, jakie dodawane są do tkaniny. Próbuję materiał podpalać i wąchać (czy śmierdzi), dotykać (czy się kruszy w dłoni), oglądać (jaki jest kolor: czarny, żółty?), bo nie mogę ukrywać faktu, że producenci nawet jak piszą 100% bawełna czy 100% bambus to... No, nie zawsze to jest zgodne z prawdą. Podobnie jak certyfikaty. Fakt, że dostali certyfikat na np. jeden rodzaj tkaniny, nie oznacza, że mają na całą linie i wszystkie rodzaje... A na stronie internetowej pojawia się logo ze znaczkiem bezpieczeństwa. Jak się ustrzec? Trzeba pisać i pytać, czy tkanina ma certyfikaty, jakie, czy można prosić o skan dokumentu.

Dobrze, miało być o targach:)
Firma, która mnie... Brak mi słów:) Zawsze chciałam mieć tatuaże! W ostatnim poście pisałam o tatuażach naklejanych na skórę. Super pomysł, ale wydać 25 zł na coś co za kilka dni zniknie? No dobrze, może ktoś lubi, ale ja wolę mieć coś stałego:)
Dermatolodzy zakazywali mi jakichkolwiek malunków na skórze czy to henna czy tatuaże. Co tylko sprawiło, że jeszcze bardziej chciałam mieć

Czaszki, róże, nawet motylek jest:). Kluczowa jest trupia czaszka. Od dłuższego czasu mam słabość do czaszek, zwłaszcza meksykańskich:) Może stwierdzicie, że coś ze mną jest nie tak, że głupia jestem, ale szyję dla dzieciaków, otaczam się słodkimi, uroczymi, często pastelowymi barwami. Dostaję zdjęcia obłędnie słodkich maluszków. Wszyscy trąbią, że macierzyństwo jest takie piękne. Ja mam inne zdanie. Nie jest słodkie, jest potwornie ciężkie: Twoje zmęczenie + marudzenie dziecka  = zadowolenie? No, ale jesteśmy na siebie skazani i musimy się jakoś znosić (a jeszcze mocniej kochać:)), poza tym sporo rodziców wybiera ekoubrankowe rzeczy z łatkami w czaszki, więc może oni też szukają równowagi? O tych czaszkach piszę:
Nie narzekam, nie marudzę (od tego jest Bruno, który i tak jest super grzecznym dzieckiem), ale odkąd jesteśmy sami to z jednej strony jest spokojniej, z drugiej... Hm... Kiedyś może napiszę jak to jest być samotnie wychowującą matką.
BO MIAŁO BYĆ O TARGACH!
Zapraszam i polecam:
https://www.facebook.com/dirrtytownclothing?fref=ts
Pończoszka, która świetnie imituje tatuaż na skórze. Druk, sposób wykonania - cudo! Oczywiście z bliska widać, że to imitacja, ale z daleka/ wieczorem/ na imprezie/ jak mamy bransoletki na nadgarstku czy jak kupimy t-shirt z tatuażami - łatwo się pomylić.
Cudownie jest poznawać marki, które zwołują świat!
A oto ich stoisko:


Co mi się jeszcze na targach spodobało?
A np. takie coś:
Smili


 Kapelusze od Poolka Look
Jakie ta dziewczyna robi piękne rzeczy!!

Kącik dla maluchów:
Fajnie, że organizatorzy coraz częściej organizują czas dla dzieci. Rodzice mogą spokojnie zrobić zakupy, a dzieciaki w tym czasie rysują, grają, bawią się, tańczą itd. itd.

A teraz chusteczki na głowę. Rozmiar 70 na 40-45 cm. Posłużą na dłuuuuuuuugo
O tutaj są wystawione:
http://ekoubranka.pl/pl/126-chustka-pod-szyje-na-glowe

Albo tutaj - 20% na wszystko!


http://pl.dawanda.com/search?q=ekoubranka
Od sierpnia będę VATowcem, nie wiem co dalej będzie z ekoubrankami, bo trzeba będzie podwyższyć ceny;/ Nie wiem, nie wiem, mam nadzieję, że uda się tylko o tyci- tyci, ale trzeba, no trzeba.
Buziaki!



poniedziałek, 1 czerwca 2015

Relacja z targów Kiermash (Kraków) oraz legginsy ze ściągaczem

Ostatnio pisałam o targach, sądziłam, że nic mnie nie zaskoczy, że wszystko już widziałam (na targach, rzecz jasna;)).
KIERMASH mnie zaskoczył.
Odbył się ponad tydzień temu na Dworcu Głównym w Krakowie i trwał cały weekend. Organizatorzy przyjaźni, otwarci, klienci mili, pogoda superowa, termin fajny - ochy i achy:)

Pokażę Wam kilka firm, które mi się tak spodobały, że och i ach:))

Pierwsza z nich to Czarna Biedronka, kupiłam u nich JARMILKI, czyli balerinki z gumką. I z historią. JARMILKI to kultowe buty z PRL-u szmuglowane przez Czechosłowacką granicę. Kiedyś dostępne tylko w białym kolorze, bez końca czyszczone białą pastą do zębów i bielone szkolną kredą. Do dzisiaj produkowane są na Słowacji w niezmienionej formie.
Kupiłam je po 30 zł. Jedną parę dla siebie, a drugą dla siostry.

I koniec zakupów na KIERMASHu, bo muszę zachować umiar. Następnym razem:

Totu Tatu - zmywalne tatuaże. Chciałabym mieć bardzo, marzą mi się dwie kokardki, albo meksykańskie czaszki. Wzór wielkości garści czaszki kosztuje 24 zł. Przebieram nóżkami i rączkami, czekam na lato i krótkie spodnie i robię!

Pandamito, tektura zabezpieczona folią laminowaną. Nie wiem na ile trwałe, ale pomysł mi się bardzo spodobał.

A teraz ekoubrankowa nowość.
Legginsy z łatkami na kolanach. To tak w skrócie, ale wcale nie łatwo było się zdecydować jaki model zostanie.
Powstało kilka wzorów
Najpierw z "oszukaną kieszonką"

Szybko zrezygnowałyśmy, powstały więc legginsy z kokardkami:
Zdjęcie jest tak fatalne, tak wszystko w nim źle zrobiłam, aż mi wstyd Wam pokazywać... Ale mam jedne jedyne. Można było poprzestać na kokardkach, ale chciałam by działo się więcej, by było to spójne z resztą ubranek, więc
Legginsy z łatkami!
I tą wersję lubię, zostaje z nami:)
Nie byłabym sobą, gdybym jeszcze czegoś nie zmieniła, czegoś dodała. A co ekoubranka lubią najbardziej?
Ściągacze!


 Idealnie:)
I tak mamy dwie wersje legginsów do wyboru:
Mniejsze rozmiary do 92 - mają ściągacze, a większe czyli od 98 - gumkę w pasie.

Za kilka chwil pojawią się w sklepie:)
http://ekoubranka.pl/pl/195-legginsy-zgrywuski

niedziela, 19 kwietnia 2015

O targach słów kilka

Od ponad 2-óch, 2,5 lat jeżdżę na różne imprezy/ targi. Myślę, że to wystarczająco, by podzielić się z Wami refleksami.

Kiedyś był taki czas, że co tydzień gdzieś jeździłam. Tak sobie założyłam. Nie było to do końca przemyślane. Dlaczego? Jak wygląda wystawianie się na targach? Czy każdy ma możliwość?

Pierwsze co, to... pomysł, myślę, że w 60% jest tak: na starym Łuczniku babci/ mamy ktoś, coś uszyje. Ubierze w to siebie/ dziecko/ mamę/ siostrę itd.. Znajomi pochwalą. Też chcą takie. Głupio odmówić. Szyje się. A jak się szyje to się myśli, a może by tak sprzedawać? Może być jak Armancio Ortega (właściciel ZARY) albo chociażby Przetakiewicz? Powoli:) 
Oni i tak nie szyją....:) Szyjemy my i mamy z tego frajdę. 

Drugie, czy masz własną działalność? W ogóle czy trzeba mieć?
Jeśli tak, to trzeba mieć potwierdzenie z CEIDG przy sobie oraz prowadzić ewidencję sprzedaży rzeczy, mieć bloczki, by móc wystawić rachunek. Niektórzy kasę fiskalną (po przekroczeniu obrotu 20 tysięcy jest ona obowiązkowa). Zawsze należy pilnować czy organizatorzy wysłali Ci fakturę/ rachunek. Udział w targach to od 200 do 400 zł/ dzień. Można za mniej i można za więcej. Jednak jest to znacząca kwota i należy ją sobie wrzucić w koszta prowadzenia działalności.

Jeśli nie, to... Jeździłam też, gdy nie miałam zarejestrowanej działalności. Było to na samym początku mojej przygody z szyciem. Nie nastawiałam się na sprzedaż, a bardziej na odbiór moich propozycji.

Czy miałam kontrolę? Tak:) I dobrze się skończyła. Miałam wtedy działalność.
Ale, działalność to koszta: ZUS, księgowa, sesje fotograficzne, zapłacić grafikowi za obróbkę zdjęć, projekt ulotki/ banera/ tkaniny, promocję w internecie, rachunki szczególnie prąd i telefon, opłacenie strony internetowej (domena i hosting). Można wymieniać...

Trzecie, targi. Szukać czy czekać na maila od organizatorów?
Różnie bywa. Na początku nie dostawałam, bo niby skąd organizatorzy mieliby o mnie wiedzieć? Ostatnio dostaję tak często jak propozycję podarowania czegoś do testowania. I jedno i drugie zawsze mocno rozważam.

Pokażę Wam przykładowego maila
"Na dobry początek chcielibyśmy się Wam przedstawić.
Poświęćcie nam kilka minut... na pewno nie pożałujecie.

KIERMASH to parę powiązanych ze sobą osób, które na co dzień współtworzą różne marki modowe, a także działają aktywnie w sektorze krakowskiej kultury i życia nocnego. W praktyce oznacza to, że znamy doskonale wszystkie targi organizowane w Polsce, śledzimy je i uczestniczymy w nich regulrnie. Nie chwaląc się, wyszliśmy również poza granice naszego kraju i wzięlismy udział w kilku tego typu imprezach na świecie. Dodatkowo doskonale znamy "modowego" i krakowskiego klienta. Wiemy co mu pokazać, gdzie go zaprosić, i w jakiej formie zareklamować wydarzenie żeby był zadowolony. Wiemy co zrobić, żeby o imprezie dowiedzili się ludzie, zarówno Ci z bezpośredniej grupy docelowej, jak i Ci którzy na co dzień nie mają czasu na śledzenie głównych trendów w modzie, ale marzą o tym, żeby stać się ich częścią. Podsumowując - jesteśmy pewni, że na KIERMASHU nie zabraknie pasjonatów mody, szopoholików, wszystkich którzy przed świętami będą poszukiwać oryginalnych prezentów, ani tych, którym po prostu podsuniemy pomysł na fajne spędzenie soboty. A w Krakowie jest ich naprawdę sporo.
Ceny stoisk: (...)
Oddamy w Wasze ręce przestrzeń idealną, w nietuzinkowym miejscu.
Oddamy Wam ludzi, potencjalnych klientów, którzy przed wydarzeniem gotowi są potwierdzić swoje przybycie. Ba, są chętni zobaczyć Wasze prace nawet przed rozpoczęciem akcji promocyjnej - event na Facebooku w 72h po utworzeniu zebrał ponad 2,2 tysiąca Uczestników. (link do wyd poniżej)
Oddamy Wam tysiąc plakatów rozwieszonych w całym mieście.
Oddamy Wam dziesięć tysięcy ulotek.
Oddamy Wam patronaty radiowe...
... oraz patronaty prasowe.
Sami więc widzicie. Teraz decyzja należy do Was.
W załączniku znajdziecie formularz zgłoszeniowy,
k
tóry, jeśli się zdecydujecie, należy wypełnić i przesłać do nas mailem."

Mają gadane, prawda? Ich rolą jest zachęcić nas - wystawców do przyjechania. Czasami organizatorom wychodzi a czasami nie (za wysoka cena/ zły organizator) i targi są odwoływane.

Uwielbiam jak w zgłoszeniach jest magiczne słowo SELEKCJA. Ja się nie dostanę?!
I tutaj trzeba mieć dużo pokory.
Tak, ty się nie dostaniesz, dlaczego?
- bo nie są to targi związane z Twoją branżą
- bo za dużo jest podobnych marek (kocyki z minky/ jasnoszare ubranka z dzianiny)
- za mało miejsca, za dużo zgłoszeń
- nie lubimy Cię
- inne (np. mamy burdel w mailach, kiedyś MyBaze organizował w grudniu targi, wysłałam zgłoszenie, dostałam maila, że niestety nie dostałam się. OK, w porządku. Byłoby, gdybym nie dostała kolejnego maila mniej więcej o takiej treści "Kochani Projektanci! Mamy jeszcze kilka wolnych miejsc...").

OK, dostaliśmy się, jedziemy, czego mamy oczekiwać?
Np. czegoś takiego, tutaj targi Made in Poland i zaproszenie do środka

 Nie ukrywajmy, tłumów:) Bo zawsze jest miło spotkać nowych ludzi, porozmawiać, pośmiać się, sprzedaż im swoje ubranka, a później oglądać przysłane zdjęcia szkrabów w ekoubrankach (miód na serce!)
PO imprezie.
Czy KAMPANIA REKLAMOWA, którą nam obiecywano w mailach udała się? A może organizatorzy liczyli, że "ludzie sami przyjdą i jakoś to będzie", a może przeprowadzono tylko kampanię na zasadzie utworzenia wydarzenia na FB?

Byłam na wielu wspaniałych imprezach, które szczerze polecam: Guga Kids, Mamaville, Mustache, Kraków Łał, jarmark św. Dominika, bardzo fajne imprezy były w Blue City. Ale i kilka niefajnych, gdzie wstęp był płatny, nie dostałam faktury za wykupienie stoiska, dostałam mniejszy metraż niż zamówiłam, organizator wziął pieniądze i na jakiekolwiek pytania mailowe nie odpowiadał, w tym samym czasie odbywało się kilka imprez (np. Mikołajki, niemalże w każdej galerii handlowej), zamknięto drogę wokół hali, gdzie odbywały się targi, za to odbywał się maraton, zrobienie strefy dziecięcej piętro niżej/ wyżej bez możliwości skorzystania z windy... Można mnożyć.

Co robimy?
Próbujemy. Rozmawiamy z organizatorami (czasami wychodzą z imprezy i nie ma nikogo do pomocy, albo zostawiają biednych wolontariuszy...), skarżymy się innym wystawcom, piszemy pełne pretensji maile, chcemy zwrotu pieniędzy, nie bierzemy udział w następnych targach tego organizatora.



Kolejny punkt, INNI WYSTAWCY
Poruszam, bo może ktoś ma wątpliwości? Nigdy nie spotkałam się z niefajnym wystawcą. Nie usłyszałam nic przykrego, nic. Wręcz przeciwnie, często kupują coś u mnie (a ja u nich:)), pożyczają taśmy, długopisy, rozmieniają na drobne, krzesło, pilnują stoiska, a nawet pomagają w noszeniu toreb skręcaniu wieszaków, odwożą czy udostępniają terminial.

Czy warto brać udział w targach?
Coraz powszechniejszy jest trend, by ubierać się u polskich projektantów (lubimy, chwalimy:)), więc i targów będzie przybywać. Dlatego dobrze jest wybierać tylko sprawdzone imprezy. Pisać do organizatorów czy będzie: baner informujący o imprezie przed budynkiem, gdzie znajduje się najbliższy bankomat lub czy będzie stacjonarny, prosić by podesłali link do wydarzenia na FB (zobaczymy czy dużo osób chce wziąć udział w wydarzeniu).

Jeśli macie jakieś doświadczenia związane z targami piszcie;) Byliście, polecacie? Zdarzyło się na nich coś absurdalnego?

Przy okazji, zapraszam, będziemy w tą sobotę szyć w Poznaniu! Uwielbiam Poznań;)! Nigdy tam nie byłam, ale wychowałam się na książkach Musierowicz
ZAPRASZAM!

A ekoubrankowego, mam nowy kolor dzianiny i nowe nieścierające się łatki:




Pozdrawiam!

piątek, 3 kwietnia 2015

Ostatnie spotkania szyciowe w IKEA, relacja od strony współorganizatoki

Dawno nie było wpisu, ale... tak dużo rzeczy jest do zrobienia. Zresztą, może opiszę Wam pewien przypadek. Nie szukając daleko na podstawie mojej rodziny. Otóż, odkąd mieszkamy w Bielsku, mój tata codziennie widzi co robię i w jakich ilościach. Pilnie obserwuje ile przesyłek zostało wysłanych, czy ile razy kursowałam do krawcowej. Często jestem w biegu i niedoczasie. Zawsze z czymś do zrobienia. Zawsze z wyrzutami sumienia. I ostatnio mój tata powiedział, po co tak biegam, miałabym spokojną pracę, stałą pensję, więcej wolnego czasu, nie musiałabym nosić ciężkich rzeczy, ciągle gdzieś jeździć... No właśnie.
Ale ja szalona jestem:)

Dlaczego o tym piszę? Bo zastanawiałam się nad rezygnacją z czegoś. Nie wyrabiałam. Ale o losie! Zawsze jak mam takie doły, musi się coś wydarzyć. Najlepiej kilka rzeczy na raz.  Tłumaczę to sobie tym, że musi być kop.

Uszyj jasia, ok, mam osobę do pomocy, mnóstwo zaangażowanych osób. Myślałam: zrezygnuję z tego. Ale co dalej? Komu oddać akcję? Jak to zrobić?

Ekoubranka - w styczniu lekki zastój, w lutym podobnie, choć pracy codziennie bardzo dużo. Do tego zepsuł się kompresor (czyt. wydatek na nowy), materiały (i znowu kilkanaście tysięcy;/), kasa fiskalna (na zwrot z urzędu nadal czekam... tak, od stycznia czekam). Może z tego?

I codzienne sprawy: zapisanie Bruna do przedszkola, mnóstwo spraw urzędowych... Nie takie łatwe to, bo trzeba pytać, pisać, tłumaczyć się ze wszystkiego.

I nadszedł kop
Maile od agencji reklamowej z propozycją spotkań szyciowych (aż dwie IKEA w ciągu jednego weekendu), kilka nowych sklepów z propozycją współpracy, wymiana zimowej kolekcji, współpraca z pośrednikiem z Hiszpanii. 
Prawda jest taka, że z niczego nie jestem w stanie zrezygnować. Ale też nie lubię zarywać nocy, więc w ciągu dnia robiłam i pisałam tyle maili ile mogłam, Dorota przejęła zamówienia, Basia (siostra) opiekę nad Brunciem (bez przesady, ale jednak:))

Wszystko udało się wyśmienicie:)
Ruszyła druga już przesyłka do Hiszpanii
Sklepy zaopatrzone w nowe ubranka (Nukke w Piekarach, Labadu we Wrocławiu oraz Eneduerabe w Warszawie)
Ekoubranka są już w sklepie "Mama i Maluszek" w Katowicach:)

Spotkania w IKEA, razem 3 w marcu - cudownie:))
Tak było w IKEA Targówek:




Dziękuję Ciekawe szycie oraz Splot Artystyczny no i niezastąpionej IKEA Janki i IKEA Targówek!A najbardziej, najbardziej na świecie osobom, które przyszły, i które szyją z nami do szpitali. Bez Was nic by się nie udało.

A tutaj zdjęcia z Uszyj jasia w Katowicach w 2013 roku


Na zdjęciu Kornel, chłopiec, który zrobił na nas wszystkich duże wrażenie. Przyszedł z rodzicami do IKEA na zakupy. Jak usiadł tak szył do końca!
A to Kornel z rodzicami w tym roku:
Strasznie się cieszyłam na spotkanie w IKEA, nie tylko na szycie w świetnym gronie, ale, no co tu mówić, uwielbiam przebywać z osobami, które mają pasję.
A tu z Sus z bloga: http://szyjesobie.blogspot.com/. Magda była TĄ osobą, która zainspirowała mnie do założenia własnego bloga.
Nazywam ją matką chrzestną ekoubranek
Osoby, które szyły, a przyjechały nawet z Częstochowy:)

1. Magda W./ http://szyjesobie.blogspot.com/
2. Karolina / http://pracowniafantazji.blogspot.com/
3. Iza Zielińska / www.puella-eximia.blogspot.com / Dominiczka
4. Marta/ www.gryfnozicherka.blogspot.com/ + Andrzejek
5. Liliana / www.zapomnianapracownia.blogspot.com
6. Kasia / www.koralikikitty.blogspot.com
7. Justyna / www.hunterfashioconasiebiewlozyc.blogspot.com
8. Paulina / https://www.facebook.com/GUFOhandmade/ + 4 letni Adaś + 8 msc. Antoś
9. Karolina/ https://www.facebook.com/KiwikaBaby?fref=ts
10. Kasia/ https://www.facebook.com/wytworniazserca?fref=ts
11. Asia Malinowska/ https://www.facebook.com/createdbymalina
12. Natalia Marek/ https://www.facebook.com/pages/Natik-Tworzy/1620185984869646?fref=ts
13. Marta Świech / https://www.facebook.com/torridesign
14. Asia / https://www.facebook.com/pages/HaNi/334393256769309?fref=ts
15. Olga K./ drugi-numer.blogspot.com
16. Asia / http://dreamstosew.blogspot.com/
17. Renata Gałbas – Nitan / https://facebook.com/MuffinHeaven
18. Marta / www.szufladawblogku.blogspot.com

19. Aleksandra P. / https://www.facebook.com/pooszyjemysobie?fref=ts
20. Anita / https://www.facebook.com/roznieRozniscie

Nie blogerzy (ale do dzieła;))
1. Kasia K.
2. Edyta + syn Andrzej
3. Majka
4. Justa
5. Małgosia Żelezik
6. Paulina Mogiła
7. Ola
8. Klaudia Czempka
9. Magda
10. Anita
11. Magda
12. Ola
13. Paulina
14. Magda
15. Ola
16. Gabrysia W.
17. Asia W.
18. Kasia
19. Joanna Patton
20. Klaudia Czempka
Częstochowa Szyje
1. Barbara Dudzik/ www.swedzamniepalce.blogspot.com
2. Joanna Brand/ www.jjka07.blogspot.com
3. Marta Ujma/ www.magicznem.blogspot.com
4. Żaneta Niedbał/ www.apozum.blogspot.com
5. Wioletta Jarosz/ www.bezdomna-szafa.pl
6. Magdalena Jędrczak
7. Aldona Jarosz
8. Teresa Boratyńska
9. Agnieszka Wiertel/ www.agillion.pl
Wolontariusze z Hospicjum Cordis
1. Karolina Kaczyńska
2. Agata Goli
3. Maria Lubomska
4. Krzystoe Uchman
5. Małgosia
6. Magda
7. Asia
8. Wiktoria
9. Patrycja
10. Jowita
11. Monik
12. Łukasz
13. Julia
14. Mikoła
15. Karolina
16. Wiktoria
17. Michał
18. Monika
Konferansjer
Piotr Reimann
Nasza „wyrośnięta” maskotka z zeszłego roku:
Kornel + rodzice (Iwona oraz Sławek)
Szyjący fotograf: Liliana B./ www.zapomnianapracownia.blogspot.com

Przywiozłam do Katowic torbę z materiałami


 Wpis z IKEA Katowice/ żródło: https://www.facebook.com/IKEA.KATOWICE?fref=ts

"Hospicjum Cordis marzyło o 120 nowych kolorowych poszewkach...
Wczoraj podczas wielkiego szyciowego ruszenia w IKEA Katowice razem z wolontariuszami, klientami oraz blogerkami uszyliśmy... Po ostatecznym podliczeniu 440 poszewek na poduszki, a klienci uszyli dla siebie 60 poszewek! Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w imieniu IKEA Katowice oraz Hospicjum Cordis!"

Ogromnie Wam dziękuję za zaangażowanie:)
Następne spotkanie odbędzie się w Poznaniu, z informacji pewnych wiemy, że:
odbędzie się w galerii handlowej POZNAŃ CITY CENTER
25.04. od godziny 10 do 18:00
będziemy mieć materiały potrzebne do uszycia około 100-150 jaśków
i gratka:) będziemy szyć na maszynach JANOME:) Dzięki firmie ETI, która na ten dzień wypożyczy nam swoje maszyny:))


A ekoubrankowo?
Pokażę Wam nowe wzorki letnich czapeczek i sukienki. Dwukolorowe. Taka nowość:)


 

sobota, 17 stycznia 2015

Nowa kolekcja, nie u ekoubranek:)

Ekoubranka mają to szczęście, że nie muszę co pół roku zmieniać "całej kolekcji". Mogę sobie spokojnie dodawać modele/ wzory kiedy tylko znajdę fajny materiał czy coś nowego wpadnie mi do głowy. Z drugiej zaś strony, jestem ciągle na etapie produkcji. Bo "normalnie" firmy produkują przed sezonem całą kolekcję, a później ją sprzedają. Mnie na coś takiego nie stać. Poza tym, moje ubranka rosną z dzieckiem, więc to co powstanie np. pół roku temu, powinno być aktualne latem, za rok, za pięć i tak dalej, i tak dalej.

W czerwcu zeszłego roku szukałam kogoś w Krakowie kto miałby renderkę, nie chciałam na lato szyć spodni ze ściągaczem, wystarczyłoby podwinięcie. Szukałam, szukałam i znalazłam. Przywiozłam rzeczy, przy okazji zobaczyłam "ekoubrankowe spodnie" w nowej wersji. Fantastyczne! Profesjonalnie wykonane! Ścieg pięcionitkowy! Byłam pod tak dużym wrażeniem, że od czerwca nie uszyłam już ani jednego ubranka. Stwierdziłam, że powinnam się zająć rzeczami, które mi wychodzą, a trudniejszymi (czyt. ubrankami) - osoba, która profesjonalnie szyje.

Jednocześnie stwierdziłam, że szycie apaszek, szalików, przedłużek, kocyków, poduszek mi wychodzi, więc ograniczyłam się do tego;). We wrześniu musiałam sprzedać część maszyn, więc szycie ubranek zupełnie odpadło. I niby kupiłam merrylocka, ale póki co czeka na wyjęcie z pudła...

Jednak... W Wigilię dostałam wiadomość o końcu współpracy. Nie powiem, troszkę zepsuło mi to nastrój świąteczny. Meeeeeeeeega dół, wzięłam Bruncia i pojechaliśmy sobie na zasłużony urlop. Chciałam odpocząć, pobyć z dzieckiem i zobaczyć co będzie dalej... Po kilku dniach odpowiedź, że święta i nerwowo było, ale że czas kontynuować, później, że jednak nie... Trudno się mówi i działa dalej:)

Nie ma tego złego, bo znalazłam nową krawcową i o ile NIE BĘDZIE NOWEJ KOLEKCJI, postanowiłam, UDOSKONALIĆ EKOUBRANKA

Zapraszam do oglądania (Wasze uwagi niezwykle cenne - chciałabym wiedzieć, czy w dobrym kierunku idziemy)
Po lewej stronie "stare" a po prawej "nowe rzeczy"

 Zupełnie inne wykończenie tj. ściągaczem

 Kiedyś było podwijanie lub renderka
Rękawy, było podwinięcie jest ściągacz

 Łatki, dawniej renderka, teraz obrzucenie (by materiał się nie strzępił) + stębnówka

Nie wiem, czy dobrze widać... Chodzi o przeplot w szwie, po lewej stronie nitka jest bardziej widoczna, po lewej już mniej.


I szczegóły




Buźka!!

sobota, 10 stycznia 2015

Jutro 3 - 10- 10000000000 x więcej!

Dzisiaj króciutko.
Rok temu na aukcje trafiła poduszka antywstrząsowa, w tym roku też mam zamiar kilka ekoubrankowych rzeczy podarować. Jak na razie wystawione są przedłużki:
http://aukcje.wosp.org.pl/listing?query=ekoubranka&scope=all

I przy okazji nie odnosicie wrażenia, że to głupie zabraniać komuś kupować sprzęt medyczny, który ratuje życie czy pozwala w diagnostyce? Nie rozumiem tego... A skoro ktoś nie pomaga NIECH PRZYNAJMNIEJ NIE PRZESZKADZA.

W zeszłym roku było już dużo przeciwko dawaniu pieniędzy na WOŚP, w tym roku podobnie. Kto mi zabroni dać te parę złotych do puszki, czy podarować coś ekoubrankowego co przyda się w codziennym użytkowaniu?

Wszystkie noworodki w Polsce mają robione badanie słuchu, inkubatory, urządzenia medyczne... Kto korzysta?
MY! Nasi bliscy, następne pokolenia. Dzięki komu? MY dajemy pieniądze. Kto to ogarnia? Owsiak i jego fundacja. Dlaczego miliony biorą udział, a media nagłaśniają opinie jakiś osób-którym-nie-wiadomo-o-co-!@#@$-chodzi.
Na FB pełno haseł, "chwytliwych tytułów", nie klikam, nie wchodzę, nikt mnie nie przekona, by jutro nie dać do puszki.

Za granicą podziwiają nas za to, że potrafimy się zjednoczyć i chociaż raz w roku spotkać się, i dać coś od siebie.
Brawo!
W tym roku dam 3 razy więcej, bo warto, warto, warto!


poniedziałek, 5 stycznia 2015

Podsumowanie 2014 roku

CIESZĘ SIĘ, ŻE SIĘ SKOŃCZYŁ.
Działo się zdecydowanie za dużo, wolałabym mniej, albo w większych odstępach czasu, albo w ogóle... Tymczasem było intensywnie i niemalże cały czas pod górkę. Mnóstwo wyjazdów. Po co? Po pierwsze, by się z Wami spotkać, a po drugie, by odreagować to co miałam w domu... W końcu wyprowadziłam się z Brunem, z domu i wróciłam do domu rodzinnego. Z jednej strony, jest spokój, z drugiej zaś... Pracownia nadal działa w Krakowie a z tym wiążą się wyjazdy. Do tego wyjazdy na targi...
2014 rok wykończył mnie fizycznie i psychicznie. Może dlatego jak tylko zobaczyłam fajerwerki cieszyłam się jak dziecko:))
Z 2015 rokiem wiążę dużo nadziei. Jak na razie odpoczywamy sobie, chociaż odpoczynek ten przeplata się z obowiązkami: zarejestrowanie kasy fiskalnej, poszukiwania materiałów (bo będą nowe), wdrażanie się w techniki różnorakie, by Was zaskakiwać co jakiś czas. Ciągle trwają prace nad wykrojami dla dorosłych (nawet  nie sądziłam, że to takie trudne) i tak dalej, i tak dalej.

Muszę też ograniczyć wyjazdy na targi, przykro mi, ale po pierwsze trudno jest znaleźć kogoś, kto zająłby się Brunciem przez weekend, a po drugie, nie zawsze organizatorzy wywiązują się ze swoich deklaracji i bardzo często wyjazdy ograniczają się do pokrycia kosztów stoiska +  dojazdu. Uwielbiam targi, ale nie mogę sobie pozwolić na takie "sponsorowanie" organizatorów. Poza tym, sporo ostatnio takich imprez, 6.12 w samej Warszawie było 12 różnych targów, do tego każda galeria handlowa miała swoje weekendowe mikołajki. Odczuwam przesyt. I od swojej strony, i od strony Odwiedzających.

Przez ostatnie dni zastanawiałam się też czy prowadzić ekoubranka, czy odpuścić. I tutaj znowu: z jednej strony x, z drugiej zaś strony y... Bo tyle czasu, tyle projektów, ciągle są nowe zamówienia, tyle pracy... Na marne? Do tego mnóstwo chińszczyzny, z którą przecież nie wygrywam... Ale urzędy pomogły mi podjąć decyzję: jeszcze 3 lata, co najmniej. Wiąże się to z niewątpliwą przyjemnością posiadania kasy fiskalnej.

Kolejną kwestią są zamówienia indywidualne. Sprawiało mi to frajdę, bo super pomysły mieliście i fajne rzeczy z nich powstawały np.

Ale uwierzcie mi, trudno szyć na miarę i to na odległość. Często okazywało się, że dostawałyśmy źle podane wymiary, zdarzały się pomyłki, nasza wizja nie była spójna z wizją klientów. Dużo komplikacji, dużo poświęconego czasu (bo wszystkie zamówienia kroimy ręcznie w pojedynczych sztukach), czasami rzeczy, które powstawały nie podobały mi się (np. spodnie z okrągłą łatką na pupie dla 8-latka...). Musimy z tego zrezygnować. Dla dobra nas wszystkich. Jeśli pojawiają się sugestie to bardzo często z nich korzystamy, zwężamy wykrój, albo wprost przeciwnie. Teraz do poprawy idą pumpy ocieplane, bo materiał ocieplany zupełnie inaczej układa się niż nieocieplany! Oczywiście był sprawdzany i testowany, nie zmienia to faktu, że zdecydowanie wolę szyć z nieocieplanego (no chyba, że spódniczki - one bardzo fajnie wychodzą z ocieplanej).
A tutaj nowy model spodni w rozmiarze 98 - 140
http://ekoubranka.pl/pl/187-pumpy-z-wewnetrzymi-kieszonkami

Sukienki - bezrękawniki

Troszkę narzekam, ale myli się ten, kto myśli, że uszycie rzeczy to takie proste zadanie... Albo prowadzenie firmy. To nie jest tak, że "siedzę sobie w domu z dzieckiem", wpada mi pomysł do głowy i pstryk (produkcja), pstryk (wdrażanie do sklepu) i kolejny pstryk (popijając drinka z parasolką) - sprzedaż. O nie. Trzeba cały czas pilnować zamówień, stanu materiałów, ilości zatrzasków, nawet poziomu oleju w maszynach, grubości igieł, docisku napek. A to jeden z kilku etapów, bo dochodzi kontakt z klientem (to uwielbiam), robienie zestawień comiesięcznych (tego szczerze nienawidzę, liczby brrrrrrrrrr). Albo coś co mnie zawsze zwala z nóg: przygotowania do targów, skrojone rzeczy (np. apaszki), zszyte, obrócone na drugą stronę, wystarczy tylko ponabijać zatrzaski (i położyć się w końcu spać), tymczasem co się dzieje? Kompresor nie wiadomo czemu i nie wiadomo dlaczego dzisiaj nie chce współpracować, olej wyciekł, wirnik nie chce się kręcić... Awaria przed targami to norma. Zawsze musi się coś dziać...

Do tego robienie zdjęć, u mnie wszystkie są robione na płasko, później Lili (www.zapomnianapracownia.blogspot.com)
wycina zdjęcie z tła. Wolałabym robić sesje, ale to dużo większy koszt + szukanie modeli. Chociaż i to nie daje gwarancji udanych zdjęć… Wiem co mówię…

Zrobienie/ wdrożenie sklepu internetowego to też nie bajka, pstryknięcie palcem, oprócz dodawania produktów trzeba bawić się z modułami (a o tym może innym razem). Nie jest to wcale łatwe, owszem można się nauczyć np. przez youtuba, ale wymaga czasu. Na końcu, po półtora roku powadzenia działalności w Polsce, cały czas inwestuję. Niestety, wyżyć się nie da;) Koszta prowadzenia działalności w Polsce są za wysokie. Boleśnie przekonuję się o tym co miesiąc… Rachunki popłacone, produkcja opłacona, a mi zostaje na opłacenie żłobka + kilku rachunków. 
Suma summarum, podziwiam osoby, które prowadzą sklepy internetowe, bo widać po nich pasję i miłość do tego co robią. Bo nie da się ukryć trzeba kochać to co się robi:)
A w tym roku życzcie mi stacjonarnego sklepu:), bo mimo setek przeciwności, jest też milion możliwości:)
I Wam tych milion możliwości i spełnienia marzeń (nawet mimo licznych przeciwności) Wam, Kochani życzę:)
A kto dotarł do tego miejsca ma noworocznego przytulasa ode mnie:))

Zapraszam po więcej...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...