niedziela, 2 sierpnia 2015

Polski design - najlepszy!

Parę dni temu miałam napisać co nie co o polskich firmach, ludziach którzy je tworzą i ich pomysłach (coraz lepszych, nie da się ukryć).
Po co o tym pisać?
Byśmy się doceniali. Skąd te wnioski?
Wyszukując, oglądając i słuchając relacji z jednych z największych targów, które odbyły się w Niemczech kilka tygodni temu trafiła mi do rąk księga. Księga targów:)

Kilka (niewyraźnych zdjęć)


Katalog z berlińskich targów:
A w nim, firmy, które wg mnie... Ubranka ładne, ale gdyby powiesić je w sieciówce na wieszakach to pomyślałabym, że należą do sieciówki




Bardzo mi się spodobały:

 Bluzeczka w kółeczku - uwielbiam ten styl (http://ekoubranka.blogspot.com/2013/07/uszyc-bluzke-bez-maszyny-do-szycia.html). Bardzo mi się spodobało połączenie z podkoszulkiem




Firma, której produkt nie zwrócił mojej uwagi
 ale legginsy z tiulem na ściągaczu (uwielbiam ściągacze!!) już tak
Kolejna firma - super pomysły, innowacyjne materiały (grają, świecą itp.), tylko strona internetowa... http://estherzahn.com/
Jakoś nie mogłam się w niej połapać, gdzie ja mogę kupić np. bluzeczkę? Ktoś, coś?


I polskie firmy
http://maybe4baby.pl/pl/
http://pocopato.pl/pl/
czy ukochane http://zombiedash.pl/


Polskie projekty - nie mamy się czego wstydzić! Ja utwierdzam się w przekonaniu, że polska jakość oraz kreatywność jest jedna z najlepszych (może nawet i najlepsza na świecie). Tworzymy oryginalne ubranka, starannie dobieramy materiały, dbamy o najmniejszy szczegół. Ktoś może powiedzieć "Ale drogie" przedział cenowy jest tak różny, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Osobiście, na ciuchy z riska mnie nie stać, ale jest mnóstwo innych firm, których jakość jest fantastyczna (bardzo lubię ubranka http://escarabajo.pl/pl/). Dlatego też wolę kupić u polskiego producenta niż w sieciówce. Można się dziwić, dlaczego polecam konkurencyjne ubranka (toż to też ciuszki dziecięce). Dlaczego? Ponieważ wszyscy bardzo ciężko pracujemy, by przekonać naród do polskich produktów, by wracali, zaufali nam, ubierali swoje dzieci. Nie odczuwam czegoś takiego jak konkurencja, czy rywalizacja, bardziej współpraca i zaangażowanie ku wspólnemu dobru. Każda marka ma swój styl, nawet jeśli wykroje są podobne (no bo umówmy się wszystko zostało już wymyślone. Wieki temu.) to i tak diabeł tkwi w szczegółach, czy to w wykończeniu, nadrukach, wyborze materiałów, można wymieniać.

Jak już wspomniałam na początku, planowałam przed jarmarkiem napisać coś na blogu i dobrze, że poczekałam. Widzę reakcję zagranicznych turystów na rzeczy. Są zachwyceni, nie tylko ekoubrankami, ale ogólnie podobają im się nasze wyroby, nasza kuchnia im smakuje, chwalą i doceniają. Może powinnam tutaj być bardziej skromna, ale nie mogę napisać "udało mi/nam się trafić na Państwa X". Udało mi się może raz, maksymalnie dwa razy w życiu. Na wszystko pracujemy. Razem:)

Rok temu przyjeżdżając na jarmark miałam wrażenie, że jak na targ z bogatą tradycją to za dużo jest chińszczyzny. W tym roku organizatorzy ograniczyli liczbę tego typu zgłoszeń, zmniejszyli też obszar jarmarku. Myślę, że wyszło im to na duży plus.
I jak znalazł pojawił się tekst w sieci: http://natemat.pl/150137,miejski-design-i-jakosc-kontra-tandeta-wypad-na-jarmark-sw-dominika-w-gdansku-moze-przestac-byc-obciachem

A na dobranoc (czy też na dzień dobry) taka oto urocza dziewczynka




niedziela, 12 lipca 2015

Tyle rzeczy, ale dopiero latem 2016, albo 2017;)

 W wakacje mniej pracuję. Mniej pracuję, bo trudniej mi znaleźć czas na ekoubranka. A jarmark dominikański zbliża się nieubłaganie... Powód? Dzieciaki mają przerwę i trzeba im organizować czas. W sumie, to oni sami świetnie sobie z tym radzą; są kreatywni i pomysłów im nie brak;) I właśnie dlatego- jeśli nawet się z nimi nie bawię, to i tak trzeba patrzeć. Na pewno to znacie:)

Kiedy tylko możemy (bo Dorota też zabiegana) staramy się i wymyślamy nowe projekty. Pokażę je Wam dzisiaj. Każde z nich wymaga dopracowania, zrobienia mniejszych i większych wykrojów, testowania. W połowie czerwca pojawił się pomysł, by uszyć ogrodniczki, jakoś trudno mi było znaleźć, a podobno wracają do mody. Powstały 3 wersje: z kokardką, kieszonkami i z łatkami. Nie możemy się zdecydować. Podobnie jak czy zapinać na klamry czy na zatrzaski. Jest połowa lipca i w tym tempie ogrodniczki pojawią się w przyszłym roku;)


Czasami zainspiruje mnie materiał. Dotykam i już wiem co z tego będzie. Nie lubię sztruksu. Jest sztywny, drapie i źle się nosi, często występuje w burych kolorach.
Ale, kupiłam bardzo kolorowy, niezwykle mięciutki. Jak nie sztruks! A jednak.
Przeprosiłam się z nim i powstały:
Spodenki na lato. Kilka wersji, i jak zwykle nie wiedziałyśmy, którą wersję zostawiamy.
Mi się najbardziej podoba ze ściągaczem + gumonitka z boku

Nie wystawię do sklepu (bo tam pojawią się już w tym tygodniu nowe szorty), ale zabieram ze sobą do Gdańska (zapraszam!!).

Dorota wymyśliła taki oto komplecik:


Sukienka - fartuszek zawiązywana z dwóch stron na sznureczki + spodenki
Fartuszek raczej nie będzie w ofercie, a spodenki? Chyba też nie, dopiero za rok;/. Kiedyś się śmiałam, z tego jak można projektować ubrania na "za rok", a teraz już wiem, jak to wygląda. Po prostu nie wyrabiamy, bo pomysł to jedno, ale trzeba popracować nad wykrojami, trzeba przetestować daną rzecz, sprawdzić jak się materiał zachowuje. Przekalkulować czy się opłaci (ja ten etap pomijam. Idę na żywioł). W końcu uszyć. A to trwa.

Uwielbiam ten detal!

I ostatnia rzecz... Chciałabym ją wprowadzić jak najszybciej, dlatego pokażę tylko troszeczkę, bo ubranie wymaga poprawek


Jak pewnie zauważyliście na blogu jest troszkę zmian. To zapowiedź, bo pracujemy nad nowym wyglądem. I bloga, ulotek, wizytówek, stoiska na targach, ba! Nawet kolor skóry zmieniam: z białego na czerwony:)

Uściski!

wtorek, 23 czerwca 2015

Slow Piknik - relacja i chusteczki na głowę/ pod szyję

Dzisiaj będzie relacja z Slow Pikniku, targów, które odbyły się parę dni temu. Byłam jako wystawca, ale miałam troszkę czasu, by pochodzić i zobaczyć co nowego w modzie piszczy;)

Moje podejście do mody jest takie, że nie kupuję i nie przeglądam czasopism modowych, nie śledzę trendów. Ubrania kupuję na targach, albo w sh. A ostatnio w sh, które się wystawiają na targach:) Nie mam ani pieniędzy, ani czasu, ani chęci, by biegać po sieciówkach. Poza tym, przez to, że "siedzę" w materiałach nauczyłam się poznawać jakość tkanin. Jeśli są takie śliskie w dotyku to zapewne jest tam poliester, albo jeśli widać takie jakby świecące niteczki to też poliester. Czasami pocieram materiał o siebie, by sprawdzić czy będzie się mechacił. Mechacenie się to coś czego nie znoszę! Dlatego popieram ideę kupowania w sh, bo przynajmniej widzimy jak tkanina zachowuje się po wielokrotnym praniu.
Niestety, nie umiem jeszcze rozpoznać innych domieszek, jakie dodawane są do tkaniny. Próbuję materiał podpalać i wąchać (czy śmierdzi), dotykać (czy się kruszy w dłoni), oglądać (jaki jest kolor: czarny, żółty?), bo nie mogę ukrywać faktu, że producenci nawet jak piszą 100% bawełna czy 100% bambus to... No, nie zawsze to jest zgodne z prawdą. Podobnie jak certyfikaty. Fakt, że dostali certyfikat na np. jeden rodzaj tkaniny, nie oznacza, że mają na całą linie i wszystkie rodzaje... A na stronie internetowej pojawia się logo ze znaczkiem bezpieczeństwa. Jak się ustrzec? Trzeba pisać i pytać, czy tkanina ma certyfikaty, jakie, czy można prosić o skan dokumentu.

Dobrze, miało być o targach:)
Firma, która mnie... Brak mi słów:) Zawsze chciałam mieć tatuaże! W ostatnim poście pisałam o tatuażach naklejanych na skórę. Super pomysł, ale wydać 25 zł na coś co za kilka dni zniknie? No dobrze, może ktoś lubi, ale ja wolę mieć coś stałego:)
Dermatolodzy zakazywali mi jakichkolwiek malunków na skórze czy to henna czy tatuaże. Co tylko sprawiło, że jeszcze bardziej chciałam mieć

Czaszki, róże, nawet motylek jest:). Kluczowa jest trupia czaszka. Od dłuższego czasu mam słabość do czaszek, zwłaszcza meksykańskich:) Może stwierdzicie, że coś ze mną jest nie tak, że głupia jestem, ale szyję dla dzieciaków, otaczam się słodkimi, uroczymi, często pastelowymi barwami. Dostaję zdjęcia obłędnie słodkich maluszków. Wszyscy trąbią, że macierzyństwo jest takie piękne. Ja mam inne zdanie. Nie jest słodkie, jest potwornie ciężkie: Twoje zmęczenie + marudzenie dziecka  = zadowolenie? No, ale jesteśmy na siebie skazani i musimy się jakoś znosić (a jeszcze mocniej kochać:)), poza tym sporo rodziców wybiera ekoubrankowe rzeczy z łatkami w czaszki, więc może oni też szukają równowagi? O tych czaszkach piszę:
Nie narzekam, nie marudzę (od tego jest Bruno, który i tak jest super grzecznym dzieckiem), ale odkąd jesteśmy sami to z jednej strony jest spokojniej, z drugiej... Hm... Kiedyś może napiszę jak to jest być samotnie wychowującą matką.
BO MIAŁO BYĆ O TARGACH!
Zapraszam i polecam:
https://www.facebook.com/dirrtytownclothing?fref=ts
Pończoszka, która świetnie imituje tatuaż na skórze. Druk, sposób wykonania - cudo! Oczywiście z bliska widać, że to imitacja, ale z daleka/ wieczorem/ na imprezie/ jak mamy bransoletki na nadgarstku czy jak kupimy t-shirt z tatuażami - łatwo się pomylić.
Cudownie jest poznawać marki, które zwołują świat!
A oto ich stoisko:


Co mi się jeszcze na targach spodobało?
A np. takie coś:
Smili


 Kapelusze od Poolka Look
Jakie ta dziewczyna robi piękne rzeczy!!

Kącik dla maluchów:
Fajnie, że organizatorzy coraz częściej organizują czas dla dzieci. Rodzice mogą spokojnie zrobić zakupy, a dzieciaki w tym czasie rysują, grają, bawią się, tańczą itd. itd.

A teraz chusteczki na głowę. Rozmiar 70 na 40-45 cm. Posłużą na dłuuuuuuuugo
O tutaj są wystawione:
http://ekoubranka.pl/pl/126-chustka-pod-szyje-na-glowe

Albo tutaj - 20% na wszystko!


http://pl.dawanda.com/search?q=ekoubranka
Od sierpnia będę VATowcem, nie wiem co dalej będzie z ekoubrankami, bo trzeba będzie podwyższyć ceny;/ Nie wiem, nie wiem, mam nadzieję, że uda się tylko o tyci- tyci, ale trzeba, no trzeba.
Buziaki!



poniedziałek, 1 czerwca 2015

Relacja z targów Kiermash (Kraków) oraz legginsy ze ściągaczem

Ostatnio pisałam o targach, sądziłam, że nic mnie nie zaskoczy, że wszystko już widziałam (na targach, rzecz jasna;)).
KIERMASH mnie zaskoczył.
Odbył się ponad tydzień temu na Dworcu Głównym w Krakowie i trwał cały weekend. Organizatorzy przyjaźni, otwarci, klienci mili, pogoda superowa, termin fajny - ochy i achy:)

Pokażę Wam kilka firm, które mi się tak spodobały, że och i ach:))

Pierwsza z nich to Czarna Biedronka, kupiłam u nich JARMILKI, czyli balerinki z gumką. I z historią. JARMILKI to kultowe buty z PRL-u szmuglowane przez Czechosłowacką granicę. Kiedyś dostępne tylko w białym kolorze, bez końca czyszczone białą pastą do zębów i bielone szkolną kredą. Do dzisiaj produkowane są na Słowacji w niezmienionej formie.
Kupiłam je po 30 zł. Jedną parę dla siebie, a drugą dla siostry.

I koniec zakupów na KIERMASHu, bo muszę zachować umiar. Następnym razem:

Totu Tatu - zmywalne tatuaże. Chciałabym mieć bardzo, marzą mi się dwie kokardki, albo meksykańskie czaszki. Wzór wielkości garści czaszki kosztuje 24 zł. Przebieram nóżkami i rączkami, czekam na lato i krótkie spodnie i robię!

Pandamito, tektura zabezpieczona folią laminowaną. Nie wiem na ile trwałe, ale pomysł mi się bardzo spodobał.

A teraz ekoubrankowa nowość.
Legginsy z łatkami na kolanach. To tak w skrócie, ale wcale nie łatwo było się zdecydować jaki model zostanie.
Powstało kilka wzorów
Najpierw z "oszukaną kieszonką"

Szybko zrezygnowałyśmy, powstały więc legginsy z kokardkami:
Zdjęcie jest tak fatalne, tak wszystko w nim źle zrobiłam, aż mi wstyd Wam pokazywać... Ale mam jedne jedyne. Można było poprzestać na kokardkach, ale chciałam by działo się więcej, by było to spójne z resztą ubranek, więc
Legginsy z łatkami!
I tą wersję lubię, zostaje z nami:)
Nie byłabym sobą, gdybym jeszcze czegoś nie zmieniła, czegoś dodała. A co ekoubranka lubią najbardziej?
Ściągacze!


 Idealnie:)
I tak mamy dwie wersje legginsów do wyboru:
Mniejsze rozmiary do 92 - mają ściągacze, a większe czyli od 98 - gumkę w pasie.

Za kilka chwil pojawią się w sklepie:)
http://ekoubranka.pl/pl/195-legginsy-zgrywuski

niedziela, 19 kwietnia 2015

O targach słów kilka

Od ponad 2-óch, 2,5 lat jeżdżę na różne imprezy/ targi. Myślę, że to wystarczająco, by podzielić się z Wami refleksami.

Kiedyś był taki czas, że co tydzień gdzieś jeździłam. Tak sobie założyłam. Nie było to do końca przemyślane. Dlaczego? Jak wygląda wystawianie się na targach? Czy każdy ma możliwość?

Pierwsze co, to... pomysł, myślę, że w 60% jest tak: na starym Łuczniku babci/ mamy ktoś, coś uszyje. Ubierze w to siebie/ dziecko/ mamę/ siostrę itd.. Znajomi pochwalą. Też chcą takie. Głupio odmówić. Szyje się. A jak się szyje to się myśli, a może by tak sprzedawać? Może być jak Armancio Ortega (właściciel ZARY) albo chociażby Przetakiewicz? Powoli:) 
Oni i tak nie szyją....:) Szyjemy my i mamy z tego frajdę. 

Drugie, czy masz własną działalność? W ogóle czy trzeba mieć?
Jeśli tak, to trzeba mieć potwierdzenie z CEIDG przy sobie oraz prowadzić ewidencję sprzedaży rzeczy, mieć bloczki, by móc wystawić rachunek. Niektórzy kasę fiskalną (po przekroczeniu obrotu 20 tysięcy jest ona obowiązkowa). Zawsze należy pilnować czy organizatorzy wysłali Ci fakturę/ rachunek. Udział w targach to od 200 do 400 zł/ dzień. Można za mniej i można za więcej. Jednak jest to znacząca kwota i należy ją sobie wrzucić w koszta prowadzenia działalności.

Jeśli nie, to... Jeździłam też, gdy nie miałam zarejestrowanej działalności. Było to na samym początku mojej przygody z szyciem. Nie nastawiałam się na sprzedaż, a bardziej na odbiór moich propozycji.

Czy miałam kontrolę? Tak:) I dobrze się skończyła. Miałam wtedy działalność.
Ale, działalność to koszta: ZUS, księgowa, sesje fotograficzne, zapłacić grafikowi za obróbkę zdjęć, projekt ulotki/ banera/ tkaniny, promocję w internecie, rachunki szczególnie prąd i telefon, opłacenie strony internetowej (domena i hosting). Można wymieniać...

Trzecie, targi. Szukać czy czekać na maila od organizatorów?
Różnie bywa. Na początku nie dostawałam, bo niby skąd organizatorzy mieliby o mnie wiedzieć? Ostatnio dostaję tak często jak propozycję podarowania czegoś do testowania. I jedno i drugie zawsze mocno rozważam.

Pokażę Wam przykładowego maila
"Na dobry początek chcielibyśmy się Wam przedstawić.
Poświęćcie nam kilka minut... na pewno nie pożałujecie.

KIERMASH to parę powiązanych ze sobą osób, które na co dzień współtworzą różne marki modowe, a także działają aktywnie w sektorze krakowskiej kultury i życia nocnego. W praktyce oznacza to, że znamy doskonale wszystkie targi organizowane w Polsce, śledzimy je i uczestniczymy w nich regulrnie. Nie chwaląc się, wyszliśmy również poza granice naszego kraju i wzięlismy udział w kilku tego typu imprezach na świecie. Dodatkowo doskonale znamy "modowego" i krakowskiego klienta. Wiemy co mu pokazać, gdzie go zaprosić, i w jakiej formie zareklamować wydarzenie żeby był zadowolony. Wiemy co zrobić, żeby o imprezie dowiedzili się ludzie, zarówno Ci z bezpośredniej grupy docelowej, jak i Ci którzy na co dzień nie mają czasu na śledzenie głównych trendów w modzie, ale marzą o tym, żeby stać się ich częścią. Podsumowując - jesteśmy pewni, że na KIERMASHU nie zabraknie pasjonatów mody, szopoholików, wszystkich którzy przed świętami będą poszukiwać oryginalnych prezentów, ani tych, którym po prostu podsuniemy pomysł na fajne spędzenie soboty. A w Krakowie jest ich naprawdę sporo.
Ceny stoisk: (...)
Oddamy w Wasze ręce przestrzeń idealną, w nietuzinkowym miejscu.
Oddamy Wam ludzi, potencjalnych klientów, którzy przed wydarzeniem gotowi są potwierdzić swoje przybycie. Ba, są chętni zobaczyć Wasze prace nawet przed rozpoczęciem akcji promocyjnej - event na Facebooku w 72h po utworzeniu zebrał ponad 2,2 tysiąca Uczestników. (link do wyd poniżej)
Oddamy Wam tysiąc plakatów rozwieszonych w całym mieście.
Oddamy Wam dziesięć tysięcy ulotek.
Oddamy Wam patronaty radiowe...
... oraz patronaty prasowe.
Sami więc widzicie. Teraz decyzja należy do Was.
W załączniku znajdziecie formularz zgłoszeniowy,
k
tóry, jeśli się zdecydujecie, należy wypełnić i przesłać do nas mailem."

Mają gadane, prawda? Ich rolą jest zachęcić nas - wystawców do przyjechania. Czasami organizatorom wychodzi a czasami nie (za wysoka cena/ zły organizator) i targi są odwoływane.

Uwielbiam jak w zgłoszeniach jest magiczne słowo SELEKCJA. Ja się nie dostanę?!
I tutaj trzeba mieć dużo pokory.
Tak, ty się nie dostaniesz, dlaczego?
- bo nie są to targi związane z Twoją branżą
- bo za dużo jest podobnych marek (kocyki z minky/ jasnoszare ubranka z dzianiny)
- za mało miejsca, za dużo zgłoszeń
- nie lubimy Cię
- inne (np. mamy burdel w mailach, kiedyś MyBaze organizował w grudniu targi, wysłałam zgłoszenie, dostałam maila, że niestety nie dostałam się. OK, w porządku. Byłoby, gdybym nie dostała kolejnego maila mniej więcej o takiej treści "Kochani Projektanci! Mamy jeszcze kilka wolnych miejsc...").

OK, dostaliśmy się, jedziemy, czego mamy oczekiwać?
Np. czegoś takiego, tutaj targi Made in Poland i zaproszenie do środka

 Nie ukrywajmy, tłumów:) Bo zawsze jest miło spotkać nowych ludzi, porozmawiać, pośmiać się, sprzedaż im swoje ubranka, a później oglądać przysłane zdjęcia szkrabów w ekoubrankach (miód na serce!)
PO imprezie.
Czy KAMPANIA REKLAMOWA, którą nam obiecywano w mailach udała się? A może organizatorzy liczyli, że "ludzie sami przyjdą i jakoś to będzie", a może przeprowadzono tylko kampanię na zasadzie utworzenia wydarzenia na FB?

Byłam na wielu wspaniałych imprezach, które szczerze polecam: Guga Kids, Mamaville, Mustache, Kraków Łał, jarmark św. Dominika, bardzo fajne imprezy były w Blue City. Ale i kilka niefajnych, gdzie wstęp był płatny, nie dostałam faktury za wykupienie stoiska, dostałam mniejszy metraż niż zamówiłam, organizator wziął pieniądze i na jakiekolwiek pytania mailowe nie odpowiadał, w tym samym czasie odbywało się kilka imprez (np. Mikołajki, niemalże w każdej galerii handlowej), zamknięto drogę wokół hali, gdzie odbywały się targi, za to odbywał się maraton, zrobienie strefy dziecięcej piętro niżej/ wyżej bez możliwości skorzystania z windy... Można mnożyć.

Co robimy?
Próbujemy. Rozmawiamy z organizatorami (czasami wychodzą z imprezy i nie ma nikogo do pomocy, albo zostawiają biednych wolontariuszy...), skarżymy się innym wystawcom, piszemy pełne pretensji maile, chcemy zwrotu pieniędzy, nie bierzemy udział w następnych targach tego organizatora.



Kolejny punkt, INNI WYSTAWCY
Poruszam, bo może ktoś ma wątpliwości? Nigdy nie spotkałam się z niefajnym wystawcą. Nie usłyszałam nic przykrego, nic. Wręcz przeciwnie, często kupują coś u mnie (a ja u nich:)), pożyczają taśmy, długopisy, rozmieniają na drobne, krzesło, pilnują stoiska, a nawet pomagają w noszeniu toreb skręcaniu wieszaków, odwożą czy udostępniają terminial.

Czy warto brać udział w targach?
Coraz powszechniejszy jest trend, by ubierać się u polskich projektantów (lubimy, chwalimy:)), więc i targów będzie przybywać. Dlatego dobrze jest wybierać tylko sprawdzone imprezy. Pisać do organizatorów czy będzie: baner informujący o imprezie przed budynkiem, gdzie znajduje się najbliższy bankomat lub czy będzie stacjonarny, prosić by podesłali link do wydarzenia na FB (zobaczymy czy dużo osób chce wziąć udział w wydarzeniu).

Jeśli macie jakieś doświadczenia związane z targami piszcie;) Byliście, polecacie? Zdarzyło się na nich coś absurdalnego?

Przy okazji, zapraszam, będziemy w tą sobotę szyć w Poznaniu! Uwielbiam Poznań;)! Nigdy tam nie byłam, ale wychowałam się na książkach Musierowicz
ZAPRASZAM!

A ekoubrankowego, mam nowy kolor dzianiny i nowe nieścierające się łatki:




Pozdrawiam!

piątek, 3 kwietnia 2015

Ostatnie spotkania szyciowe w IKEA, relacja od strony współorganizatoki

Dawno nie było wpisu, ale... tak dużo rzeczy jest do zrobienia. Zresztą, może opiszę Wam pewien przypadek. Nie szukając daleko na podstawie mojej rodziny. Otóż, odkąd mieszkamy w Bielsku, mój tata codziennie widzi co robię i w jakich ilościach. Pilnie obserwuje ile przesyłek zostało wysłanych, czy ile razy kursowałam do krawcowej. Często jestem w biegu i niedoczasie. Zawsze z czymś do zrobienia. Zawsze z wyrzutami sumienia. I ostatnio mój tata powiedział, po co tak biegam, miałabym spokojną pracę, stałą pensję, więcej wolnego czasu, nie musiałabym nosić ciężkich rzeczy, ciągle gdzieś jeździć... No właśnie.
Ale ja szalona jestem:)

Dlaczego o tym piszę? Bo zastanawiałam się nad rezygnacją z czegoś. Nie wyrabiałam. Ale o losie! Zawsze jak mam takie doły, musi się coś wydarzyć. Najlepiej kilka rzeczy na raz.  Tłumaczę to sobie tym, że musi być kop.

Uszyj jasia, ok, mam osobę do pomocy, mnóstwo zaangażowanych osób. Myślałam: zrezygnuję z tego. Ale co dalej? Komu oddać akcję? Jak to zrobić?

Ekoubranka - w styczniu lekki zastój, w lutym podobnie, choć pracy codziennie bardzo dużo. Do tego zepsuł się kompresor (czyt. wydatek na nowy), materiały (i znowu kilkanaście tysięcy;/), kasa fiskalna (na zwrot z urzędu nadal czekam... tak, od stycznia czekam). Może z tego?

I codzienne sprawy: zapisanie Bruna do przedszkola, mnóstwo spraw urzędowych... Nie takie łatwe to, bo trzeba pytać, pisać, tłumaczyć się ze wszystkiego.

I nadszedł kop
Maile od agencji reklamowej z propozycją spotkań szyciowych (aż dwie IKEA w ciągu jednego weekendu), kilka nowych sklepów z propozycją współpracy, wymiana zimowej kolekcji, współpraca z pośrednikiem z Hiszpanii. 
Prawda jest taka, że z niczego nie jestem w stanie zrezygnować. Ale też nie lubię zarywać nocy, więc w ciągu dnia robiłam i pisałam tyle maili ile mogłam, Dorota przejęła zamówienia, Basia (siostra) opiekę nad Brunciem (bez przesady, ale jednak:))

Wszystko udało się wyśmienicie:)
Ruszyła druga już przesyłka do Hiszpanii
Sklepy zaopatrzone w nowe ubranka (Nukke w Piekarach, Labadu we Wrocławiu oraz Eneduerabe w Warszawie)
Ekoubranka są już w sklepie "Mama i Maluszek" w Katowicach:)

Spotkania w IKEA, razem 3 w marcu - cudownie:))
Tak było w IKEA Targówek:




Dziękuję Ciekawe szycie oraz Splot Artystyczny no i niezastąpionej IKEA Janki i IKEA Targówek!A najbardziej, najbardziej na świecie osobom, które przyszły, i które szyją z nami do szpitali. Bez Was nic by się nie udało.

A tutaj zdjęcia z Uszyj jasia w Katowicach w 2013 roku


Na zdjęciu Kornel, chłopiec, który zrobił na nas wszystkich duże wrażenie. Przyszedł z rodzicami do IKEA na zakupy. Jak usiadł tak szył do końca!
A to Kornel z rodzicami w tym roku:
Strasznie się cieszyłam na spotkanie w IKEA, nie tylko na szycie w świetnym gronie, ale, no co tu mówić, uwielbiam przebywać z osobami, które mają pasję.
A tu z Sus z bloga: http://szyjesobie.blogspot.com/. Magda była TĄ osobą, która zainspirowała mnie do założenia własnego bloga.
Nazywam ją matką chrzestną ekoubranek
Osoby, które szyły, a przyjechały nawet z Częstochowy:)

1. Magda W./ http://szyjesobie.blogspot.com/
2. Karolina / http://pracowniafantazji.blogspot.com/
3. Iza Zielińska / www.puella-eximia.blogspot.com / Dominiczka
4. Marta/ www.gryfnozicherka.blogspot.com/ + Andrzejek
5. Liliana / www.zapomnianapracownia.blogspot.com
6. Kasia / www.koralikikitty.blogspot.com
7. Justyna / www.hunterfashioconasiebiewlozyc.blogspot.com
8. Paulina / https://www.facebook.com/GUFOhandmade/ + 4 letni Adaś + 8 msc. Antoś
9. Karolina/ https://www.facebook.com/KiwikaBaby?fref=ts
10. Kasia/ https://www.facebook.com/wytworniazserca?fref=ts
11. Asia Malinowska/ https://www.facebook.com/createdbymalina
12. Natalia Marek/ https://www.facebook.com/pages/Natik-Tworzy/1620185984869646?fref=ts
13. Marta Świech / https://www.facebook.com/torridesign
14. Asia / https://www.facebook.com/pages/HaNi/334393256769309?fref=ts
15. Olga K./ drugi-numer.blogspot.com
16. Asia / http://dreamstosew.blogspot.com/
17. Renata Gałbas – Nitan / https://facebook.com/MuffinHeaven
18. Marta / www.szufladawblogku.blogspot.com

19. Aleksandra P. / https://www.facebook.com/pooszyjemysobie?fref=ts
20. Anita / https://www.facebook.com/roznieRozniscie

Nie blogerzy (ale do dzieła;))
1. Kasia K.
2. Edyta + syn Andrzej
3. Majka
4. Justa
5. Małgosia Żelezik
6. Paulina Mogiła
7. Ola
8. Klaudia Czempka
9. Magda
10. Anita
11. Magda
12. Ola
13. Paulina
14. Magda
15. Ola
16. Gabrysia W.
17. Asia W.
18. Kasia
19. Joanna Patton
20. Klaudia Czempka
Częstochowa Szyje
1. Barbara Dudzik/ www.swedzamniepalce.blogspot.com
2. Joanna Brand/ www.jjka07.blogspot.com
3. Marta Ujma/ www.magicznem.blogspot.com
4. Żaneta Niedbał/ www.apozum.blogspot.com
5. Wioletta Jarosz/ www.bezdomna-szafa.pl
6. Magdalena Jędrczak
7. Aldona Jarosz
8. Teresa Boratyńska
9. Agnieszka Wiertel/ www.agillion.pl
Wolontariusze z Hospicjum Cordis
1. Karolina Kaczyńska
2. Agata Goli
3. Maria Lubomska
4. Krzystoe Uchman
5. Małgosia
6. Magda
7. Asia
8. Wiktoria
9. Patrycja
10. Jowita
11. Monik
12. Łukasz
13. Julia
14. Mikoła
15. Karolina
16. Wiktoria
17. Michał
18. Monika
Konferansjer
Piotr Reimann
Nasza „wyrośnięta” maskotka z zeszłego roku:
Kornel + rodzice (Iwona oraz Sławek)
Szyjący fotograf: Liliana B./ www.zapomnianapracownia.blogspot.com

Przywiozłam do Katowic torbę z materiałami


 Wpis z IKEA Katowice/ żródło: https://www.facebook.com/IKEA.KATOWICE?fref=ts

"Hospicjum Cordis marzyło o 120 nowych kolorowych poszewkach...
Wczoraj podczas wielkiego szyciowego ruszenia w IKEA Katowice razem z wolontariuszami, klientami oraz blogerkami uszyliśmy... Po ostatecznym podliczeniu 440 poszewek na poduszki, a klienci uszyli dla siebie 60 poszewek! Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w imieniu IKEA Katowice oraz Hospicjum Cordis!"

Ogromnie Wam dziękuję za zaangażowanie:)
Następne spotkanie odbędzie się w Poznaniu, z informacji pewnych wiemy, że:
odbędzie się w galerii handlowej POZNAŃ CITY CENTER
25.04. od godziny 10 do 18:00
będziemy mieć materiały potrzebne do uszycia około 100-150 jaśków
i gratka:) będziemy szyć na maszynach JANOME:) Dzięki firmie ETI, która na ten dzień wypożyczy nam swoje maszyny:))


A ekoubrankowo?
Pokażę Wam nowe wzorki letnich czapeczek i sukienki. Dwukolorowe. Taka nowość:)


 

Zapraszam po więcej...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...