Od ponad 2-óch, 2,5 lat jeżdżę na różne imprezy/ targi. Myślę, że to wystarczająco, by podzielić się z Wami refleksami.
Kiedyś był taki czas, że co tydzień gdzieś jeździłam. Tak sobie założyłam. Nie było to do końca przemyślane. Dlaczego? Jak wygląda wystawianie się na targach? Czy każdy ma możliwość?
Pierwsze co, to... pomysł, myślę, że w 60% jest tak: na starym Łuczniku babci/ mamy ktoś, coś uszyje. Ubierze w to siebie/ dziecko/ mamę/ siostrę itd.. Znajomi pochwalą. Też chcą takie. Głupio odmówić. Szyje się. A jak się szyje to się myśli, a może by tak sprzedawać? Może być jak
Armancio Ortega (właściciel ZARY) albo chociażby Przetakiewicz? Powoli:)
Oni i tak nie szyją....:) Szyjemy my i mamy z tego frajdę.
Drugie, czy masz własną działalność? W ogóle czy trzeba mieć?
Jeśli tak, to trzeba mieć potwierdzenie z CEIDG przy sobie oraz prowadzić ewidencję sprzedaży rzeczy, mieć bloczki, by móc wystawić rachunek. Niektórzy kasę fiskalną (po przekroczeniu obrotu 20 tysięcy jest ona obowiązkowa). Zawsze należy pilnować czy organizatorzy wysłali Ci fakturę/ rachunek. Udział w targach to od 200 do 400 zł/ dzień. Można za mniej i można za więcej. Jednak jest to znacząca kwota i należy ją sobie wrzucić w koszta prowadzenia działalności.
Jeśli nie, to... Jeździłam też, gdy nie miałam zarejestrowanej działalności. Było to na samym początku mojej przygody z szyciem. Nie nastawiałam się na sprzedaż, a bardziej na odbiór moich propozycji.
Czy miałam kontrolę? Tak:) I dobrze się skończyła. Miałam wtedy działalność.
Ale, działalność to koszta: ZUS, księgowa, sesje fotograficzne, zapłacić grafikowi za obróbkę zdjęć, projekt ulotki/ banera/ tkaniny, promocję w internecie, rachunki szczególnie prąd i telefon, opłacenie strony internetowej (domena i hosting). Można wymieniać...
Trzecie, targi. Szukać czy czekać na maila od organizatorów?
Różnie bywa. Na początku nie dostawałam, bo niby skąd organizatorzy mieliby o mnie wiedzieć? Ostatnio dostaję tak często jak propozycję podarowania czegoś do testowania. I jedno i drugie zawsze mocno rozważam.
Pokażę Wam przykładowego maila
"Na dobry początek chcielibyśmy się Wam
przedstawić.
Poświęćcie nam kilka minut... na pewno nie
pożałujecie.
KIERMASH
to parę powiązanych ze sobą osób, które na co
dzień współtworzą różne marki modowe, a także
działają aktywnie w sektorze krakowskiej
kultury i życia nocnego. W praktyce oznacza
to, że znamy doskonale wszystkie targi
organizowane w Polsce, śledzimy je i
uczestniczymy w nich regulrnie. Nie chwaląc
się, wyszliśmy również poza granice naszego
kraju i wzięlismy udział w kilku tego typu
imprezach na świecie. Dodatkowo doskonale
znamy "modowego" i krakowskiego klienta. Wiemy
co mu pokazać, gdzie go zaprosić, i w jakiej
formie zareklamować wydarzenie żeby był
zadowolony. Wiemy co zrobić, żeby o imprezie
dowiedzili się ludzie, zarówno Ci z
bezpośredniej grupy docelowej, jak i Ci którzy
na co dzień nie mają czasu na śledzenie
głównych trendów w modzie, ale marzą o tym,
żeby stać się ich częścią. Podsumowując -
jesteśmy pewni, że na KIERMASHU nie zabraknie
pasjonatów mody, szopoholików, wszystkich
którzy przed świętami będą poszukiwać
oryginalnych prezentów, ani tych, którym po
prostu podsuniemy pomysł na fajne spędzenie
soboty. A w Krakowie jest ich naprawdę sporo.
Ceny stoisk: (...)
Oddamy w
Wasze ręce przestrzeń idealną, w nietuzinkowym
miejscu.
Oddamy Wam ludzi, potencjalnych klientów,
którzy przed wydarzeniem gotowi są potwierdzić
swoje przybycie. Ba, są chętni zobaczyć Wasze
prace nawet przed rozpoczęciem akcji
promocyjnej - event na Facebooku w 72h po
utworzeniu zebrał ponad 2,2 tysiąca
Uczestników. (link do wyd poniżej)
Oddamy Wam tysiąc plakatów rozwieszonych w
całym mieście.
Oddamy Wam dziesięć tysięcy ulotek.
Oddamy Wam patronaty radiowe...
... oraz patronaty prasowe.
Sami więc widzicie. Teraz decyzja należy do
Was.
W załączniku
znajdziecie formularz zgłoszeniowy,
który, jeśli się zdecydujecie, należy
wypełnić i przesłać do nas mailem."
Mają gadane, prawda? Ich rolą jest zachęcić nas - wystawców do przyjechania. Czasami organizatorom wychodzi a czasami nie (za wysoka cena/ zły organizator) i targi są odwoływane.
Uwielbiam jak w zgłoszeniach jest magiczne słowo SELEKCJA. Ja się nie dostanę?!
I tutaj trzeba mieć dużo pokory.
Tak, ty się nie dostaniesz, dlaczego?
- bo nie są to targi związane z Twoją branżą
- bo za dużo jest podobnych marek (kocyki z minky/ jasnoszare ubranka z dzianiny)
- za mało miejsca, za dużo zgłoszeń
- nie lubimy Cię
- inne (np. mamy burdel w mailach, kiedyś MyBaze organizował w grudniu targi, wysłałam zgłoszenie, dostałam maila, że niestety nie dostałam się. OK, w porządku. Byłoby, gdybym nie dostała kolejnego maila mniej więcej o takiej treści "Kochani Projektanci! Mamy jeszcze kilka wolnych miejsc...").
OK, dostaliśmy się, jedziemy, czego mamy oczekiwać?
Np. czegoś takiego, tutaj targi Made in Poland i zaproszenie do środka
Nie ukrywajmy, tłumów:) Bo zawsze jest miło spotkać nowych ludzi, porozmawiać, pośmiać się, sprzedaż im swoje ubranka, a później oglądać przysłane zdjęcia szkrabów w ekoubrankach (miód na serce!)
PO imprezie.
Czy KAMPANIA REKLAMOWA, którą nam obiecywano w mailach udała się? A może organizatorzy liczyli, że "ludzie sami przyjdą i jakoś to będzie", a może przeprowadzono tylko kampanię na zasadzie utworzenia wydarzenia na FB?
Byłam na wielu wspaniałych imprezach, które szczerze polecam: Guga Kids, Mamaville, Mustache, Kraków Łał, jarmark św. Dominika, bardzo fajne imprezy były w Blue City. Ale i kilka niefajnych, gdzie wstęp był płatny, nie dostałam faktury za wykupienie stoiska, dostałam mniejszy metraż niż zamówiłam, organizator wziął pieniądze i na jakiekolwiek pytania mailowe nie odpowiadał, w tym samym czasie odbywało się kilka imprez (np. Mikołajki, niemalże w każdej galerii handlowej), zamknięto drogę wokół hali, gdzie odbywały się targi, za to odbywał się maraton, zrobienie strefy dziecięcej piętro niżej/ wyżej bez możliwości skorzystania z windy... Można mnożyć.
Co robimy?
Próbujemy. Rozmawiamy z organizatorami (czasami wychodzą z imprezy i nie ma nikogo do pomocy, albo zostawiają biednych wolontariuszy...), skarżymy się innym wystawcom, piszemy pełne pretensji maile, chcemy zwrotu pieniędzy, nie bierzemy udział w następnych targach tego organizatora.
Kolejny punkt, INNI WYSTAWCY
Poruszam, bo może ktoś ma wątpliwości? Nigdy nie spotkałam się z niefajnym
wystawcą. Nie usłyszałam nic przykrego, nic. Wręcz przeciwnie, często kupują
coś u mnie (a ja u nich:)), pożyczają taśmy, długopisy, rozmieniają na drobne,
krzesło, pilnują stoiska, a nawet pomagają w noszeniu toreb skręcaniu wieszaków, odwożą czy udostępniają terminial.
Czy warto brać udział w targach?
Coraz powszechniejszy jest trend, by ubierać się u polskich projektantów (lubimy, chwalimy:)), więc i targów będzie przybywać. Dlatego dobrze jest wybierać tylko sprawdzone imprezy. Pisać do organizatorów czy będzie: baner informujący o imprezie przed budynkiem, gdzie znajduje się najbliższy bankomat lub czy będzie stacjonarny, prosić by podesłali link do wydarzenia na FB (zobaczymy czy dużo osób chce wziąć udział w wydarzeniu).
Jeśli macie jakieś doświadczenia związane z targami piszcie;) Byliście, polecacie? Zdarzyło się na nich coś absurdalnego?
Przy okazji, zapraszam, będziemy w tą sobotę szyć w Poznaniu! Uwielbiam Poznań;)! Nigdy tam nie byłam, ale wychowałam się na książkach Musierowicz
ZAPRASZAM!
A ekoubrankowego, mam nowy kolor dzianiny i nowe nieścierające się łatki:
Pozdrawiam!