piątek, 22 marca 2013

Bo wiosnę trzeba mieć w sercu a nie za oknem! Plus: jaki wkład, wypełnienie do igielnika, poduszki, maskotki?


Lubię patrzeć na śnieg na gałązkach, dostrzegać śnieżynki, lubię patrzeć na taniec płatków lecących z nieba, bardzo lubię ten powiew zimna jak wychodzę z domu... Wiosnę też lubię, za kolor zielony, za los wygrany na loterii w postaci dziecka, za moje urodziny, urodziny męża (czytaj: dużo okazji do świętowania). Lato... O lecie jeszcze nie myślę...

Bo mamy 22.03, piątek.


Co robiłam ostatnio:

Kupiłam w sh bluzkę (2 zł). Była w moim ulubionym kolorze, ale... Za duża.



By ułatwić sobie pracę, nałożyłam na nią inną bluzkę, której szerokość mi odpowiada:


 Bebechy:


 I na mnie:

Wstążkę wszyłam, by nie było zbyt nudno, pochodzi ona ze sklepu Craftoholic shop i jest dwustronna:)

Co mi nie pasuje w tej bluzce?
Marszczy się pod pachami.
Pod biustem - chyba muszę jeszcze zwęzić...

To moja pierwsza zwężana bluzka:)

A to druga:
Cena: 0,50 gr


Co w niej było nie tak?

Duuuuuuża i pod literami nie było flizeliny, srebrna nitka kuła ciało niczym drucik.
Zwęziłam (nie marszczy się pod pachą:)) oraz doprasowałam flizelinę.


Przyznam, że nie dużo pracy mi to zajęło, nie jest to takie trudne jak mi się wydawało:)
Minus obu tych bluzek jest jeszcze jeden.
Ilość włożonego serca: 0

Tak na prawdę, to nie miałam nastroju, by szyć... Myśli miałam zupełnie gdzieś indziej... (Napiszę we wtorek o tym...). Po szyciu bluzek, stwierdziłam, że nie mam w ogóle ochoty szyć i zawiozłam maszyny do przeglądu (na Prądnicką 43, Kraków - świetny jest tam mechanik!).

 Ale, ale... Uszyłam jeszcze igielniki!

I TRZEBA WIEDZIEĆ JAK NALEŻY USZYĆ IGIELNIK, A RACZEJ CZYM GO WYPEŁNIĆ.

Miałam coś takiego:


I coś takiego:


Jakoś tak... Nie mam sumienia wyrzucać ścinków, więc część z nich pójdzie na aplikację do jaśków, a druga część (te najmniejsze) na igielniki.

Zacznę od tego: jak USZYĆ ZŁY IGIELNIK?


 Za mały, kiepskie wypełnienie (zwykła wata ze spożywczego) i tasiemka, której tak na prawdę nie używałam.
Uszyłam tłuściutki igielnik:

 


Plus tłuściutkiego jest taki, że prawym dolnym rogu jest "żywszy" materiał - tam gromadzę inne szpilki. Bardzo mi się podoba ten pomysł. Przypadkowy i trafny:) Nie trzeba już szukać po całym igielniku szpilek bez oczek. Ps. Te szpilki z kolorowymi oczkami są beznadziejne gdy się prasuje, zwłaszcza po nich - farba schodzi.

Resztek miałam sporo, więc powstały dwa igielniki:

(tutaj krótki kurs jak powstawały)



WKŁAD:
Miałam do dyspozycji: gąbkę oraz wkład silikonowy


By sprawdzić jak się zachowuje gąbka - pocięłam ją.


BŁĄD! W środku igielnika była twarda i jakaś taka... Nieforemna.

Co polecam?

I sposób:

Wg mnie najlepszy. Dlaczego? Igielnik bardzo ładnie się prezentuje, szpilki świetnie się wbija, nic się nie faluje, zniekształca - jest super! Trzeba tylko pamiętać, by jeden bok nie obszywać.

II sposób, to wkład silikonowy. Jest na pierwszym zdjęciu o wkładach, po prawej stronie. Jakie można napotkać problemy?

1. Możemy dać go za dużo - wtedy będzie twardy.
Rada? Ja wypełniając ściskam i czekam aż się rozpulchni, wkładam jeszcze troszkę - ściskam i tak powolutku, powolutku...
2. Wkład. Jaki? Najlepsze są 100% włókna poliestrowe i silikonowe. Jak je rozpoznać? Są śliskie w dotyku.



Igielnik, który ma szpilki i ten z sówkami, dostał 3 warstwy gąbki i wg mnie te prezentują się najlepiej. Igielnik z pociętymi główkami dinozaurów ma wkład.

Na koniec.
Poszyłam też kilka nowych wzorów przedłużek:



Papapappa

wtorek, 19 marca 2013

Pościel i coś do kopiowania

Jakiś czas temu odwiedziła mnie Marchwiana. Uroczę dziewczę poznałam przez akcję "Uszyj jasia". Marchwiana napisała do mnie, z prośbą o wywiad. Zgodziłam się. Spotkałyśmy się, pogadałyśmy.

W ogóle, to mam tak w życiu, że jak kogoś spotkam, to zawsze wiem, że TO spotkanie miało czemuś służyć. Ja wierzę, że nic się nie dzieje bez przypadku, że gdzieś jest zapisana nasza droga, że teraz nastąpi lawina zdarzeń. A im więcej ludzi spotykam, tym większa jest lawina.
Lubię to.
I lubię też akcję "Uszyj jasia" kilkadziesiąt osób posadziło ziarenko i TO ziarenko rozkwita.
Na szpitalnym jasiu położy się chora dziewczynka, może trafiła tu z zapaleniem płuc? A może z inną chorobą? Może jest z nią mama, a może tata?
 A może ma Ratunkowych Rodziców? I śpi w domu pełnym takich jak Ona dzieci? A przed snem sobie różne różności wyobraża?
A może leży na oddziale Paliatywnym w Starachowicach? I NIE MA POSZEWKI? Czeka na śmierć leżąc na poduszce z ceraty? (Swoją drogą w Starachowicach do wymiany także są materace, ponieważ większość jest zniszczona).

Ale, ale! Nie można się mazać! Trzeba tym dzieciom pomóc jak tylko możemy, tak by ostatnie chwile, spojrzenia były kierowane w kolorowe, wesołe jasie!

Ja przed zaśnięciem, zawsze sobie coś w głowie projektuję, planuję. Zasypiam z myślą, że nie mogę się doczekać następnego dnia!

Wyobrażam sobie, a później wtulam się w poduszkę.

I ta poszewka, poduszka jest świadkiem moich poczynań, zabaw z dzieckiem w "a ku ku" albo "io io" (by dziecko się nie uderzyło, nakładam dwie poduszki na uszy Bruncia i bawimy się w karetkę, która pędzi na ratunek).
Jak umiera ktoś bliski, ale też daleki, ale bliski np. dziecko, to chowam twarz w poduszce i ryk.

Miałam pisać, dlaczego spotkanie z Marchwianą było ważne... Okazało się, że... Bruncio ma dwie poduszki. No fajnie, ma i co z tego?
Białe, już lekko zniszczone!

Zbieram jasie, szyję je, wysyłam, a moje dziecko ma nudnawe nie zachęcające do wtulenia się w nie poduszki!

Postanowiłam uszyć mu nowe.

Kupiłam w Biedronce za jakieś 7 - 8 zł dwa wkłady do poduszki.

Kupiłam na allegro materiał.

Tutaj, rozłożyłam sobie wszystko na ziemi (bo wygodnie). Dopasowywałam. 
Spód pościeli jest biały, z bawełny, akurat takie miałam prześcieradło, którego nie używamy od dłuższego czasu. Postanowiłam je wykorzystać.

Okazało się, że zamówiłam ZA MAŁO materiału na poduszkę (co widać).

Dlatego wzięłam drugie prześcieradło i obcięłam je.


Dopasowałam i uszyłam.


A to już dzisiaj rano:)

Pościel jest dla dziecka i wczoraj była w pokoju Bruncia, ale w nocy przeniosłam dziecko i pościel do swojego łóżka (zawsze tak robię i nie mam zamiaru rezygnować ze wspólnego spania z dzieckiem) i tak została.

Co się jeszcze stało?

BRUNO PIERWSZY RAZ POŁOŻYŁ SIĘ SAM DO ŁÓŻECZKA!
SAM!
POŁOŻYŁ SIĘ I PRZYKRYŁ!
Czyli chciał, czyli podobała mu się:)
Niby nic takiego, ale powinniście wiedzieć, że Bruno nie lubi zasypiać, zawsze płacze i krzyczy jak go kładę spać. Wiecie jaka to ulga dla matki, gdy dziecko nie płacze, gdy ona mu coś karze? I jakie szczęście, że dziecko chce spać na czymś co ona sama zrobiła?

Wiem, że za te same pieniądze, które wydałam na materiały, mogłabym mu kupić nową pościel, ale nie żałuję i jestem bardzo, bardzo zadowolona!

A teraz pokażę Wam coś, nad czym będę dzisiaj pracowała:



I moje ostatnie jeszcze spostrzeżenia dotyczące szycia.

Wybór kredy/ mazaka do odrysowywania kopii na materiale.

Zakup I.
Kreda


Plusy:
Łatwo się nią odrysowywuje.
Można ją łatwo usunąć z tkaniny.
Cena, około 1-2 zł (nie pamiętam, bo to było dość dawno - w Matexie)

Minusy:
Kruszy się! Czytaj: paproszki są wszędzie (dlatego ja tą kredę trzymam w woreczku strunowym lub w pudełku).
Pozostaje na palcach. Niby nic takiego, ale... Mnie to irytowało:)

Dlatego zakupiłam:

Zakup II.
Kredkę



Plusy:
Nie brudzi rąk:)
Nie ma problemu z usunięciem jej z tkaniny.
Nie ma tyle bałaganu co z kredą.

Minusy:
Naciąga dzianinę. Wydaje mi się, że jak ktoś szyje np. jeans, nie będzie miał tego problemu. Ja szyję dzianiny i mi je naciąga.
Cena: około 7-8 zł (Kraków, Matex)

Dlatego szukałam dalej aż w końcu trafiłam na kredę woskową

Zakup III
Kreda woskowa




Jak na razie to bardzo dobrze mi się współpracuje z kredą woskową.

Plusy:
Łatwo się zmywa z materiału, a jednocześnie jest dość trwała.
Bardzo fajnie "maluje się" nią, tzn. kreda I, robiła dosyć grube linie, a ta robi cienkie, bardziej precyzyjne.
Cena: kupiłam w Agawie (Kraków ul. Obrońców Modlina) za 0,86 groszy!!


Są jeszcze mydła, ale nie lubię jak mi ono zostaje na palcach.

Czy możecie mi polecić jakieś fajne sposoby, ale na etapie kopiowania oraz krojenia materiału?

wtorek, 12 marca 2013

Siostrzany post - CLF by Nailaa

Ce-la-faccio to jeden z moich ulubionych blogów. Nie! To mój ulubiony blog! Bardzo lubię siadać rano przed komputerem i czytać bloga Pauliny. I nawet nie potrzebuję do tego gorącej harbaty i koca - od razu robi mi się tak jakoś... Ciepło:)

Dlaczego?

Powód 1.

 Jak ona to zrobiła??

Powód 2.

Uwielbiam ten wzór! Szyje się jak w duszy gra!

Powód 3.


Dorotki - hit lata 2013!! Niestety, nie mam córeczki... dlatego... Uszyję sobie taką!! Będę miała dorotkę! 

Hitem lata 2013 ogłaszam też chustki na głowę: 


Osobiście czekam aż pojawią się w sklepie NailaaShop.

Powód 4.
Materiały. Na przykład z materiału na ptaszki powstanie pościel dla mojego synka:) a kupiłam go tutaj w bardzo fajnej cenie!

Powód 5.

To dzięki Paulinie, akcja "Uszyj jasia" nabrała takiego rozmachu!!

Powód 6.

Paulina.

Jak ktoś na dzień dobry pisze "Mama Gabrysi, żona kochanego Małża (...) jestem pełnoetatowym managerem gospodarstwa domowego". To już wiem, co w życiu jest dla tej osoby najważniejsze: RODZINA i DOM.

Odkąd sama zostałam mamą, często ludzie mi zadają pytanie: "Pracujesz czy siedzisz w domu". Zawsze się denerwuję, bo co to oznacza siedzę w domu?? Że jak? Siedzę i oglądam TV? Siedzę i oglądam niebo przez cały dzień? A kto się dzieckiem zajmuje? Przewija, myje, karmi, przygotowuje posiłki, sprząta, pierze, zamiata i myje podłogi, układa naczynia i ubrania, zabawki?

A tu jest osoba, która trafnie określiła rolę współczesnej kobiety zaangażowanej w rodzinę - manager gospodarstwa domowego:)

Wpiszę sobie to sformułowanie w CV

Poza tym, to lubię bardzo w Paulinie jej włoski charakter, taki wesoły, taki, że jak nawet na kogoś "psioczy" to robi to tak uroczo i z dużym poczuciem humoru. Za tą pogodę ducha lubię ją najbardziej!

Powód 7.

Paulina jest szyciowym samoukiem. Szyje też bardzo dużo, sami zobaczcie:






A ja od dwóch lat, dalej jestem na etapie szycia prostokącików z materiału...

Zapraszam do Nailii. UWAGA! Wciąga!

http://www.ce-la-faccio.blogspot.com

i do jej sklepu w DaWandzie: http://pl.dawanda.com/search?as=0&q=Nailaa

poniedziałek, 11 marca 2013

Jak w tym kraju organizuje się akcje - jasiowo:)

Ekoubranka, to taka alternatywna opcja bloga http://www.uszyjjasia.blogspot.com/ Taki blog "awaryjny" (a awarię bloga uszyj jasia, mieliśmy następnego dnia po jego założeniu!).

Do rzeczy, dlaczego jest taki zamęt z akcją. Dlaczego nie można usiąść, pisać, prosić o materiały, dostawać je, szyć jasie i przesyłać do potrzebujących?

Zaczęło się pięknie:
Styczeń - rozpoczęcie akcji, po miesiącu 400 jasi było już w szpitalach, 60 osób się zaangażowało.
Luty - wiadomość od jednego z burmistrzów w naszym kraju, który postraszył mnie konsekwencjami prawnymi. Ilość jasi uszyta w lutym około 140, oraz 30 dodatkowych osób.
W lutym nie uszyłam ani jednego jasia. Powód? Mnóstwo straconego czasu na dzwonienie, pisanie, dopytywanie się czy zbiórką jesteśmy czy też nie.

Po obdzwonieniu wszystkich numerów Urzędu Miasta Kraków (każdy mnie odsyłał do kogoś innego). Trafiłam na:
Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, który zajmuje się zbiórkami publicznymi.
Widzicie związek? Ja nie, ale dobra... Jak Pani mi powiedziała, żebym zadzwoniła do niej jutro, bo już musi iść do domu, to byłam tak szczęśliwa (pierwsza osoba, która mnie nie odesłała!). Zadzwoniłam następnego dnia, by po minucie dowiedzieć się, że ZBIÓRKĄ NIE JESTEŚMY, ponieważ nie zbieramy PIENIĘDZY oraz DARÓW W NATURZE.

Broniłam się troszkę przed napisaniem do MAC... Jednak zadzwoniłam tam (nikt nie odbierał, dzwoniłam na jakieś 10 numerów - nic), więc napisałam e-maila, w którym opisałam co i jak.

Dostałam wiadomość, że tymi sprawami zajmuje się ktoś inny. Podano numer. Dzwonię. Odsyłają mnie. Znowu dzwonię, znowu opisuję... I tak! Nie jesteśmy zbiórką!!
Super!

By było, ale dostałam po kilku dniach pismo od MAC, że ze względu na SZEROKI ZAKRES DZIAŁANIA (cała Polska) oraz OKREŚLONY CEL.
Jesteśmy zbiórką.


Zagłębiam się w temat. I tutaj absurdów ciąg dalszy.

NR 1
Na stronie https://mac.gov.pl/zbiorki-publiczne/
początek obiecujący:
Pracujemy obecnie nad nowymi regulacjami, które zliberalizują przepisy dotyczące zbiórek i zniosą obowiązek uzyskiwania zgody na nie.

Dalej:
Dopóki jednak zmiana nie zostanie wprowadzona, obowiązuje nas  ustawa z 1933 r. i rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 2003 r. 

Później są informacje jak zorganizować zbiórkę itp. itd.

NR 2
Zbierałam pieniądze na pozwolenie - 82 zł.
Teoretycznie nie mogłam tego robić.
Praktycznie wygląda to tak: w rozporządzeniu jest zapis o formie gotówkowej i bezgotówkowej (przelewy), natomiast w ustawie (bo w 1933 roku nie było kart, przelewów itp.) nie ma wzmianki o przelewach. Co to oznacza dla nas? Dla sądu?
Sąd kieruje się w swoich decyzjach kolejno: konstytucją, ustawą, a na końcu rozporządzeniem.
Rozporządzenie jest sprzeczne z ustawą.

Marzec -dalej nie szyję, robią to kolejne osoby i osoby, które towarzyszą akcji od początku. JESTEŚCIE CUDOWNI!! Bardzo dziękuję! Zgłaszają się do mnie też pielęgniarki, salowe. Dziewczyny: Melania, Teresa, Kinga, Kasia - świetnie koordynują akcję.

Ale co ja robię?
Czytam dalej, piszę wniosek, akt założycielski... Tworzę komitet. Znalazło się 5 osób potrzebnych do utworzenia komitetu i już w tym tygodniu MAC dostanie od nas dokumenty, by po 30 dniach wydać pozwolenie.

Co dalej?
Od chwili kiedy będzie pozwolenie będziemy propagować akcję, gdzie się tylko będzie dało.
Będziemy pozyskiwać materiały na spotkania szyciowe (jak na razie wszystkie są odwołane z braku materiałów). Zaangażujemy kluby mam, kawiarenki szyciowe, szkoły.

A jak na razie to... Czekamy. I oczywiście szyjemy dla dzieci:)
Szyć możemy, wysyłać możemy, ale za nasze pieniądze, z naszych materiałów.
Pozdrawiam


A! Klikajcie na baner:)







środa, 6 marca 2013

Craftoholicowy sklep Gdańsk ul. Krzywoustego 3!!

Uważam, że trzeba pisać o rzeczach, które warto odwiedzić, zobaczyć. Że należy pisać o sprzedawcach godnych polecenia, o pięknych tkaninach jakie kupiliśmy.
I nie lubię czytać zdań typu:
"Kupiłam na allegro tkaniny, ale nie napiszę od kogo, żeby nie reklamować sprzedawcy". Albo, tłumaczenie się:
"Napiszę o X, ale zaznaczam, że nic z tego nie mam".
Albo: "Nie lubię jak ktoś ma reklamy na swoim blogu". (Osoba od której to usłyszałam, sama ma reklamy na swoim blogu i sama ma zakładkę z informacją, że chętnie "wykorzysta potencjał swojego bloga" na miejsce reklamowe).


Po co ten przydługi wstęp?
Do działa!!!

Jeeeeeeeeeeeeeeeest!! Jest i żałuję. ŻAŁUJĘ, że mieszkam na drugim końcu Polski a nie w Gdańsku!


CRAFTOHOLICOWY SKLEP - WARSZTAT - PRACOWNIA - KAWIARENKA!
 




źródło: http://craftoholicshop.com/pl/i/Sklep-stacjonarny/12
http://kotynaploty.pl/page/view/7

Zapraszam do Craftoholica!

Dlaczego o nich piszę?
Tak, dostałam tkaniny! Tak, tak, tak!! Jakieś dwa miesiące temu - PIERWSZY sklep, który zgodził się w ciemno wysłać mi tkaniny! I to jakie!! I ile! I na akcję "Uszyj jasia":) (Ps. Kolejny szpital (Wołomin obszyty!)) Bardzo dziękuję!!


 Podzieliłam je na "kupki" i wysłałam do chętnych, na szycie jaśków:


I m.in. www.ce-la-faccio.blogspot.com, z nich uszyła jasie, takie:


Więcej jasi jej projektu zobaczycie tutaj: 

Przy okazji, sama zamówiłam tkaniny i jestem z nich bardzo, bardzo zadowolona. Przy okazji świetnie mi się koresponduje z Craftoholiciem i dodam jeszcze, że ZGODZILI SIĘ na udostępnienie swoich maszyn chętnym osobom do szycia kolejnych jasi:)

Nie wiem, kiedy dokładnie odbędzie się spotkanie szyciowe u nich. Bo muszę najpierw załatwić sprawy prawne, ale o tym napiszę innym razem.

Zapraszam do kontaktu:
e-mail karola@kotynaploty.pl 
tel. 507 769 619

Ps. Można wypożyczyć maszyny na godziny (4 maszyny Janome (mechaniczne i komputerowe)).
Cena wynajmu maszyny – 10 zł/godz.

piątek, 1 marca 2013

Recenzja mojej pierwszej maszyny do szycia Bernina Bernette 10

Miało być coś innego, miałam robić teraz coś innego, ale jak zobaczyłam posta u Wioletty (bezdomnej:) ), to postanowiłam, że napiszę o mojej pierwszej maszynie.
I zerknijcie na tą stronę: http://www.bezdomna-szafa.blogspot.com/p/warsztat.html, tak się cieszę, że ktoś to w końcu zebrał do kupy! Bardzo Wioletto dziękuję!

Oto ona:



Dla amatora, osoby uczącej się szyć - może być, ma kilka ściegów, kilka stopek, dokupiłam stopkę do szycia krawędzi:


Szyło mi się na niej różnie, taki materiał jak powyżej - w porządku, gorzej z dzianiną, ząbki targały materiał przy krawędzi.
Strasznie mnie to irytowało!

Irytował mnie też dźwięk maszyny. Jest głośna. Sąsiad pytał mnie co jakiś czas, kiedy skończymy remont... Nie wiedziałam o co mu chodzi, więc ignorowałam to, do czasu kiedy przyszedł znajomy do męża i zapytał czy sama ścianę rozwalam młotem pneumatycznym. Poważnie.

Kolejna sprawa: cena.
650 zł.
Za dużo.

Plusy?
Wygląd... i...
No co Was będę oszukiwać. Nie polecam tego modelu. Wiem, że Ula ma podobny model tylko, że lepszy bo 15 i jest zadowolona.
Ja się z tą maszyną nie polubiłam. Co nie oznacza, że inne modele są złe.

Berninę Bernette 10 sprzedałam, dodam jeszcze, że kupiłam ją spontanicznie (tzn. mąż mi kupił), nie czytałam o innych, nie sprawdzałam... Błąd!!!
Do dzisiaj (bo się zepsuła...) korzystałam z maszyny do szycia z Tesco, którą znalazłam u teściowej w szafie. Dzisiaj się zepsuła, ale domyślam się, że od 5 lat nie miała przeglądu. Ja ją tylko wyczyściłam pędzelkiem i naoliwiłam. Mi się lepiej na niej szyło niż na Bernette, ale też mi targała dzianinę. Co ja mam z tą dzianiną?!? 180 g i ciągle mi ząbki targają... Eh.

Oprócz tego mam jeszcze overlocka Toyota. Tutaj już byłam mądrzejsza, bo czytałam jaki kupić, a jak przeczytałam opinię Susanny, na jego temat, to już byłam pewna.
TOYOTĘ SL 3335 warto mieć.
Szyje świetnie! Igieł jeszcze nie wymieniałam, a to już prawie 1,5 roku odkąd mam tą maszynę. Jestem z niej bardzo zadowolona.

Pozdrawiam i piszcie o swoich maszynach!
Ps. Szukam maszyny do szycia głównie dzianiny, cicha!




Zapraszam po więcej...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...