wtorek, 19 marca 2013

Pościel i coś do kopiowania

Jakiś czas temu odwiedziła mnie Marchwiana. Uroczę dziewczę poznałam przez akcję "Uszyj jasia". Marchwiana napisała do mnie, z prośbą o wywiad. Zgodziłam się. Spotkałyśmy się, pogadałyśmy.

W ogóle, to mam tak w życiu, że jak kogoś spotkam, to zawsze wiem, że TO spotkanie miało czemuś służyć. Ja wierzę, że nic się nie dzieje bez przypadku, że gdzieś jest zapisana nasza droga, że teraz nastąpi lawina zdarzeń. A im więcej ludzi spotykam, tym większa jest lawina.
Lubię to.
I lubię też akcję "Uszyj jasia" kilkadziesiąt osób posadziło ziarenko i TO ziarenko rozkwita.
Na szpitalnym jasiu położy się chora dziewczynka, może trafiła tu z zapaleniem płuc? A może z inną chorobą? Może jest z nią mama, a może tata?
 A może ma Ratunkowych Rodziców? I śpi w domu pełnym takich jak Ona dzieci? A przed snem sobie różne różności wyobraża?
A może leży na oddziale Paliatywnym w Starachowicach? I NIE MA POSZEWKI? Czeka na śmierć leżąc na poduszce z ceraty? (Swoją drogą w Starachowicach do wymiany także są materace, ponieważ większość jest zniszczona).

Ale, ale! Nie można się mazać! Trzeba tym dzieciom pomóc jak tylko możemy, tak by ostatnie chwile, spojrzenia były kierowane w kolorowe, wesołe jasie!

Ja przed zaśnięciem, zawsze sobie coś w głowie projektuję, planuję. Zasypiam z myślą, że nie mogę się doczekać następnego dnia!

Wyobrażam sobie, a później wtulam się w poduszkę.

I ta poszewka, poduszka jest świadkiem moich poczynań, zabaw z dzieckiem w "a ku ku" albo "io io" (by dziecko się nie uderzyło, nakładam dwie poduszki na uszy Bruncia i bawimy się w karetkę, która pędzi na ratunek).
Jak umiera ktoś bliski, ale też daleki, ale bliski np. dziecko, to chowam twarz w poduszce i ryk.

Miałam pisać, dlaczego spotkanie z Marchwianą było ważne... Okazało się, że... Bruncio ma dwie poduszki. No fajnie, ma i co z tego?
Białe, już lekko zniszczone!

Zbieram jasie, szyję je, wysyłam, a moje dziecko ma nudnawe nie zachęcające do wtulenia się w nie poduszki!

Postanowiłam uszyć mu nowe.

Kupiłam w Biedronce za jakieś 7 - 8 zł dwa wkłady do poduszki.

Kupiłam na allegro materiał.

Tutaj, rozłożyłam sobie wszystko na ziemi (bo wygodnie). Dopasowywałam. 
Spód pościeli jest biały, z bawełny, akurat takie miałam prześcieradło, którego nie używamy od dłuższego czasu. Postanowiłam je wykorzystać.

Okazało się, że zamówiłam ZA MAŁO materiału na poduszkę (co widać).

Dlatego wzięłam drugie prześcieradło i obcięłam je.


Dopasowałam i uszyłam.


A to już dzisiaj rano:)

Pościel jest dla dziecka i wczoraj była w pokoju Bruncia, ale w nocy przeniosłam dziecko i pościel do swojego łóżka (zawsze tak robię i nie mam zamiaru rezygnować ze wspólnego spania z dzieckiem) i tak została.

Co się jeszcze stało?

BRUNO PIERWSZY RAZ POŁOŻYŁ SIĘ SAM DO ŁÓŻECZKA!
SAM!
POŁOŻYŁ SIĘ I PRZYKRYŁ!
Czyli chciał, czyli podobała mu się:)
Niby nic takiego, ale powinniście wiedzieć, że Bruno nie lubi zasypiać, zawsze płacze i krzyczy jak go kładę spać. Wiecie jaka to ulga dla matki, gdy dziecko nie płacze, gdy ona mu coś karze? I jakie szczęście, że dziecko chce spać na czymś co ona sama zrobiła?

Wiem, że za te same pieniądze, które wydałam na materiały, mogłabym mu kupić nową pościel, ale nie żałuję i jestem bardzo, bardzo zadowolona!

A teraz pokażę Wam coś, nad czym będę dzisiaj pracowała:



I moje ostatnie jeszcze spostrzeżenia dotyczące szycia.

Wybór kredy/ mazaka do odrysowywania kopii na materiale.

Zakup I.
Kreda


Plusy:
Łatwo się nią odrysowywuje.
Można ją łatwo usunąć z tkaniny.
Cena, około 1-2 zł (nie pamiętam, bo to było dość dawno - w Matexie)

Minusy:
Kruszy się! Czytaj: paproszki są wszędzie (dlatego ja tą kredę trzymam w woreczku strunowym lub w pudełku).
Pozostaje na palcach. Niby nic takiego, ale... Mnie to irytowało:)

Dlatego zakupiłam:

Zakup II.
Kredkę



Plusy:
Nie brudzi rąk:)
Nie ma problemu z usunięciem jej z tkaniny.
Nie ma tyle bałaganu co z kredą.

Minusy:
Naciąga dzianinę. Wydaje mi się, że jak ktoś szyje np. jeans, nie będzie miał tego problemu. Ja szyję dzianiny i mi je naciąga.
Cena: około 7-8 zł (Kraków, Matex)

Dlatego szukałam dalej aż w końcu trafiłam na kredę woskową

Zakup III
Kreda woskowa




Jak na razie to bardzo dobrze mi się współpracuje z kredą woskową.

Plusy:
Łatwo się zmywa z materiału, a jednocześnie jest dość trwała.
Bardzo fajnie "maluje się" nią, tzn. kreda I, robiła dosyć grube linie, a ta robi cienkie, bardziej precyzyjne.
Cena: kupiłam w Agawie (Kraków ul. Obrońców Modlina) za 0,86 groszy!!


Są jeszcze mydła, ale nie lubię jak mi ono zostaje na palcach.

Czy możecie mi polecić jakieś fajne sposoby, ale na etapie kopiowania oraz krojenia materiału?

13 komentarzy:

  1. wkłady do podusi kupuję tutaj http://allegro.pl/medyk-40-40-poduszka-40x40-jasiek-silikonowy-i3079964266.html , polecam,
    naprawdę tanio ( i jeszcze w jednym miejscu ale nie mogę teraz znaleźć)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od zawodowej krawcowej poznałam taki patent, jak używanie zwykłego mydełka, zamiast krawieckiego. Takie zwykłe mydło do rąk, jak już się zmydli tak, że zostaje cienki, ostry plastrerek zazwyczaj wyrzucamy, a to jest idealne mydełko do oznaczania na tkaninie. I do tego za darmo:)
    Co do szycia pościeli, znam to uczucie, kiedy synek z ogromną radością wtula się w uszytą przez mamę pościel. To cudowne uczucie. Warto polować na kupony tkaniny na allegro, ja tak kupiłam kiedyś 5 metrów bawełny w dinozaury za grosze, w sam raz na pościel. Mój synek śpi w niej już któryś rok z rzędu i mimo, że jest już dużym chłopcem, nadal ją uwielbia.
    Ale się rozpisałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No taaak, ale ja nie lubię mieć mydła na ręce, nie wiem... Takie mam uczucie... Dziwne... Lepią mi się ręce... A co do dinozaurów - szczęściara!! Fakt, trzeba polować na takie okazje:)

      Usuń
  3. Ja wciąż nie znalazłam kredy odpowiedniej dla siebie. W pasmanteriach nie ma NIC, a w internecie nigdy nie wiadomo co się trafi. Podobał mi się pisak, ale tylko na jasnych tkaninach go widać. Ale zgodzę się co do domowych poszewek- moi chłopcy (ten dorosły też!) uwielbiają domowo-szyte poszewki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj proszę woskową wg mnie bardzo dobra.

      Usuń
  4. ja odrysowuję czasami długopisem. ale to sprawdza się raczej na bawełnie i to niezbyt prześwitującej :) ale o kredzie woskowej nie słyszałam. muszę poszukać w pasmanteriach (w których faktycznie nic nie ma, nawet znikającego pisaka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długopis - jak mam zrobić kropki np. gdy szyję przedłużki to używam długopisu, a jak mam większą formę to kredy woskowej. Jest super! Wczoraj mi spadła, a koleżanka jeszcze stanęła na niej i NIC! Kreda, taka sypka, by się cała zniszczyła.

      Usuń
  5. Fajnie , że napisałaś taki post ! Też już wolę sama uszyć niż kupić nową pościel.. co do kredy..to jeszcze nie znalazłam odpowiedniej , a Twoje zakupy pomogą mi w tym . Szkoda tylko , że w mojej miejscowości nie ma takich sklepów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemy z zasypianiem się skończyły:) Wczoraj znowu SAM się położył do łóżeczka i przykrył. Miód na serce:)

      Usuń
  6. Kochana pościel prze prze prze piękna :D

    i zapraszam do siebie po wyróżnienie :)
    a co do odrysowywania wykroju to ja to robię właśnie albo kredą - moja jakoś się nie kruszy... albo na białych tkaninach pisakiem, ale pierw trzeba sprawdzić czy zejdzie bo nie z kazdej niestety schodzi ;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! Tak, czytałam wpis:) Dziękuję!

      Usuń
  7. A masz może jakieś tkaniny z Matexa? Oglądałam ich stronę internetową i nawet miałam się wybrać na jakieś zakupy, ale nie wiem czy warto. Polecasz?

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za komentarz:)

Zapraszam po więcej...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...